fot. CCC Team

Alessandro De Marchi (CCC Team) o włos uniknął wypadku podczas niedzielnego treningu we Włoszech i w rezultacie zamieścił bardzo emocjonalny wpis w mediach społecznościowych, w którym upomina bezmyślnych kierowców: “Pamiętajcie, że samochodem możecie zabić. I nie zabijecie tylko kolarza, ale zabijecie męża, żonę, ojca, matkę, przyjaciela…”.

De Marchi poinformował, że wyruszył na trening ze swojego domu w kierunku miejscowości Buia i podczas, gdy powoli podjeżdżał pod górę nazywaną “tonino 2”, usłyszał szum powietrza nadjeżdżającego z jego lewej strony samochodu.

– Samochód, wielkie Audi, wyminęło mnie z trzykrotną w stosunku do mojej prędkością i w odległości dosłownie kilku centymetrów ode mnie. Mam już tego dość, dosłownie dość i znajduję się na krawędzi. Wciąż boli mnie gardło od krzyku i błagania na kolejnego (nie wiem już, którego) kierowcę, który spowodował kolejną, niezliczoną, bardzo niebezpieczną sytuację na drodze. Nie daję sobie już z tym rady

– napisał De Marchi.

Włoch napisał ponadto, że inny kierowca, który widział to zdarzenie, zaczął trąbić na kierowcę Audi, a potem kłócił się z nim. Gdy zaś De Marchi dojechał do niego, powiedział mu, że mógł go zabić, na co ten odparł mu, że “go nie dotknął, i żeby poszedł do diabła”, a następnie z piskiem opon odjechał do kiosku, przy którym kolarz sfotografował jego tablicę rejestracyjną, samochód oraz samego kierowcę.

– Drogi kierowco-ignorancie, dzisiaj swoim pięknym Audi w kolorze szary metalik, prawie mnie zabiłeś, aby dojechać do kiosku jako pierwszy. Drogi kierowco-ignorancie, nie nawidzę cię z całego serca i mam nadzieję, że czytasz te słowa albo czyta je ktoś, kto rozpoznaje twój samochód i pokaże to tobie. Z drugiej strony, chciałbym podziękować kierowcy niebieskiego jeepa za solidarność i pomoc. Jeśli czytasz tę wiadomość albo czyta ją ktoś, kto cię zna, proszę o kontakt

– pisze dalej Alessandro De Marchi.

Z pewnością każdy z nas, kto amatorsko jeździ na rowerze, na co dzień spotyka z tego typu sytuacjami na drodze. Autorka tego newsa podczas dzisiejszej niedzielnej, przedpołudniowej przejażdżki miała do czynienia z kierowcą z mazowiecką tablicą rejestracyjną, który trąbił przeganiając ją z drogi. W głowie powstaje pytanie: po co kierowcy trąbią na rowerzystów? Wymagają zejścia z roweru i przeczekania na poboczu? Dają do zrozumienia, że nie są mile widziani? Chcą zwolnić z odpowiedzialności przestrzegania ostrożności siebie? A jeśli wydaje im się, że w ten sposób ostrzegają, tkwią w wielkim błędzie, gdyż może osiągnąć to skutek odwrotny od zamierzonego.

Także zawodowi kolarze – jak widać po incydencie, w którym uczestniczył dziś De Marchi – nie są szanowani przez kierowców. Dość powiedzieć o Michele Scarponim, który został zabity przez kierowcę, który nie ustąpił mu pierwszeństwa przejazdu. Ponadto ostatnio wypadki z udziałem kierowców-ignorantów – jak określił ich De Marchi – mieli Dani Martinez, Chris Froome, Yoann Offredo czy Aude Biannic. Wydarzenia dotyczą nie tylko niewłaściwego prowadzenia pojazdu, ale również niczym nie uzasadnionej agresji.

– Pamiętajcie, że samochodem możecie zabić. I nie zabijecie tylko kolarza, ale zabijecie męża, żonę, ojca, matkę, przyjaciela

– kończy De Marchi.

Pamiętajmy. Pamiętajmy, że rowerzysta jest takim samym uczestnikiem ruchu jak zmotoryzowany. Absolutnie nie do zaakceptowania są zatem zachowania typu trąbienie na cyklistów, a już tym bardziej wymijanie “na zapałkę” czy wymijanie, gdy z naprzeciwka jedzie inny pojazd lub na zakręcie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Sono stufo, letteralmente stufo e con i nervi a fior di pelle. Ho ancora male alla gola dal troppo urlare e inveire contro l’ennesimo automobilista durante l’ennesimo “quasi incidente” in cui sono stato coinvolto oggi. Non ce la faccio più. Mattina di oggi, domenica 17 novembre, qualche minuto alle 10. Parto da casa come ogni giorno e mi dirigo verso il centro di Buja, salendo verso la salita di “tonino 2” come è conosciuta qui. Salgo piano, sulla dx , senza intralciare. Circa a metà di questa percepisco prima il rumore di un auto e poi la sensazione di “sfioro” sul mio gomito e mano sx. L’auto, una grossa audi, mi passa, al triplo della mia velocità, sfiorandomi per una questione di cm, ripeto CENTIMETRI. Mi sbilancio, finisco sul marciapiede basso che segue la salita e con tutta la mia voce inveisco contro l’automobilista. Lo stesso viene fatto dall’auto che lo segue, una piccola jeep blu, che, avendo visto tutta la scena, a forza di clacson lo fa accostare . Da lontano vedo che l’automobilista della jeep discute con l’altro. Arrivo sul posto che l’audi è ancora ferma, gli grido che ha rischiato di ammazzarmi e mi viene risposto : “ Non ti ho mica toccato, vai a cagare !!!” Allibito non faccio in tempo nemmeno a replicare, che questo riparte sgommando. Riparte sgommando per fermarsi 200m dopo di fronte ad un’edicola! Arrivo giusto per fare la foto a targa, auto e guidatore (mentre scende per andare all’edicola ) e sentirmi ancora maledire dal soggetto. Caro automobilista ignorante, riguarda bene la mia faccia qui sotto nella foto, riguarda la faccia di quello che stavi quasi per ammazzare stamattina . Perché si, caro automobilista ignorante, il “toccarmi” di cui parlavi, nella migliore delle ipotesi mi avrebbe mandato dritto all’ospedale o su una carrozzina, nella peggiore dritto in una bara! Caro automobilista ignorante, oggi, con la tua bella Audi A6 grigia metallizzata, mi hai quasi ammazzato … per arrivare prima all’edicola! Caro automobilista ignorante ti odio con tutto me stesso e spero che tu legga queste righe o che qualcuno ricordando la tua auto pensi a te e te le faccia vedere.

Post udostępniony przez Alessandro De Marchi (@alessandro_demarchi)