fot. Team INEOS

Tegoroczny mistrz Wielkiej Brytanii w wywiadzie dla Cyclingnews opowiedział o swoim minionym sezonie.

Brytyjczyk, który powrócił do ekipy Sky/Ineos po dwóch nieudanych sezonach spędzonych w UAE Team Emirates pozytywnie ocenia miniony rok i z nadzieją patrzy w przyszłość.

Myślę, że był całkiem niezły. Cieszyłem się tym rokiem. Nie mogę się doczekać, aby zbudować formę na następny rok na bazie minionego sezonu oraz naprawdę radowałem się tym czasem i miałem jeden z najbardziej konsekwentnych sezonów

– powiedział Brytyjczyk.

Niestety nie potoczył się on do końca po jego myśli. Pod koniec lutego br. miał nieprzyjemną kraksę na treningu, która spowodowała pęknięcie śledziony i liczne otarcia skóry. W konsekwencji nie mógł on wystartować w wyścigu Mediolan- San Remo, w którym w 2016 roku był drugi.

To była trudna rehabilitacja, ale wokół mnie miałem fantastyczną opiekę. Nie musiałem o niczym myśleć, oprócz tego, aby wyzdrowieć. To był naprawdę straszny czas, lecz wiedziałem, że jestem w dobrych rękach oraz nadal mam pasję i chęć powrotu 

– przyznał 31- letni Swift.

Do startów powrócił pod koniec kwietnia podczas Tour de Romandie. Kolejne wyścigi w Norwegii oraz Tour de Suisse pozwoliły mu odbudować formę i sięgnąć po tytuł mistrza własnego kraju w wyścigu ze startu wspólnego.

Zwycięstwo po tej kraksie oraz po wielu razach gdy byłem blisko [zwycięstwa w krajowych mistrzostwach] to był szczególny moment. To było cudowne reprezentować koszulkę mistrza kraju do końca sezonu. Będę w niej jeździł także na początku kolejnego roku

– wyznał w wywiadzie dla Cyclingnews.

Ponadto Brytyjczyk dobrze zaprezentował się w drugiej części sezonu. Był na podium etapowym podczas 5. etapu Tour de Pologne, a także świetnie sobie radził i jechał aktywnie na tatrzańskich etapach. Kilkukrotnie też zajmował miejsca w czołowej dziesiątce podczas Deutschland Tour i Tour of Britain. Jego głównym celem były mistrzostwa świata w Yorkshire rozgrywane nieopodal jego rodzinnej miejscowości. Niestety zajął w nich dopiero 31. lokatę.

Uważam, że MŚ nie poszły po mojej myśli, ale to przecież wyścig ze startu wspólnego. Możesz przygotować się na ten jeden dzień, ale nie wszystko może wtedy pójść po twojej myśli. Ale to jedna z lepszych rzeczy w kolarstwie – zawsze inna okazja czai się tuż za rogiem

– powiedział Swift.

Jego cele na przyszły rok mają być bardzo podobne, do tych w ubiegłych latach.

Mam parę pomysłów. Spotykamy się z zespołem w przyszłym tygodniu. Zobaczymy czego oni [zespół] oczekują, czego ja chcę oraz czego chcą inni [zawodnicy]. Myślę, że będę mieć te same cele co w tym roku. Na początku sezonu skupię się na San Remo. To jest dobry wyścig dla mnie. Ale oczywiście zobaczymy do jakich wniosków dojdziemy wspólnie

– zakończył Brytyjczyk.