Fot. Marek Bala / naszosie.pl
  1. Szef UCI David Lappartient uważa, że krytyka w stronę UCI jest przesadzona, bo nie tylko unia jest odpowiedzialna za “afery”, które ostatnio wstrząsają kolarskim światem.

Ostatnie tygodnie nie są łatwe dla UCI. W dużej mierze to właśnie międzynarodowa federacja znalazła się w ogniu krytyki podczas mistrzostw świata w Yorkshire. Nie tylko czempionat jest jednak ostatnio tematem, w którym David Lappartient i jego ludzie są “zaczepiani” przez przeróżne persony. Podczas oficjalnej gali UCI w Guilin postanowiliśmy więc zapytać szefa unii o jego zdanie odnośnie ostatnich wydarzeń.

Jak wiadomo, od sezonu 2020 zmieni się system przyznawania licencji i potencjalnej promocji poszczególnych zespołów. Wiele drużyn, właśnie w związku z nim, postanowiło oddać licencję ProContinental, gdyż stała się ona kompletnie zbędna. Inne teamy z kolei bardzo otwarcie przyznają, że nieco mniejsze i biedniejsze ekipy chce się po prostu wynieść z peletonu. Problemem jest choćby mniejsza możliwość jazdy w najważniejszych wyścigach w kalendarzu lub konieczność posiadania określonej liczby kolarzy, co nadwyręża budżety. Według szefa UCI, ataki ze strony m.in. Gianniego Savio są zdecydowanie przesadzone.

Dlaczego mielibyśmy chcieć zabić zespoły z drugiej dywizji? Bardzo łatwo nas krytykować, ale w konstruktywny sposób nie robi tego nikt. Ten, kto w drugiej dywizji będzie najlepszy, w kolejnym roku zyska prawo do startu w wyścigach World Tour. Jest to więc system oparty na czystej rywalizacji, a nie tylko na kwestiach finansowych. Poza tym organizatorzy wciąż będą mogli zapraszać zespoły na własną rękę, więc nie wiem w czym jest problem?

– powiedział poruszony Lappartient.

Wielu fanów kolarstwa ciągle ma z tyłu głowy wydarzenia z ostatnich mistrzostw świata. W Yorkshire, choćby podczas wyścigu na czas młodzieżowców bardzo duże piętno na wynikach odcisnęła pogoda. Jednocześnie sędziowie i włodarze UCI w tym czasie zajmowali się m.in. mierzeniem wysokości skarpetek zawodników. Według prezydenta Międzynarodowej Unii Kolarskiej, sama federacja nie ma sobie nic do zarzucenia. Wszystko przebiegło bowiem zgodnie z procedurami, a za walkę z pogodą odpowiedzialny był sam bezpośredni organizator.

Oczywiście sytuacja pogodowa na mistrzostwach świata nie była łatwa ani dla zawodników, ani dla nas. To jednak jest też odpowiedzialność organizatora, by przygotować event w jak najlepszy sposób. My zrobiliśmy swoje, ale to organizator powinien zadbać o szczegóły. Oczywiście obserwowaliśmy sytuację i od razu podjęliśmy decyzję o opóźnieniu wyścigu Pań. Co mogliśmy więcej zrobić? Według mnie wszelkie zabezpieczenia, czy działania zostały wykonane prawidłowo. Kiedy pogoda bardzo się popsuła, wielu zawodników było już na trasie, a ewentualne zatrzymanie i powtórzenie rywalizacji było praktycznie niemożliwe

– dodał Francuz.

W ostatnim czasie dużo mówi się także o walce UCI z firmą Velon, organizującą serię imprez Hammer Series. Niestety, według niezależnego podmiotu, unia rzuca mu kłody pod nogi, m.in. nie pozwalając zarejestrować wyścigów pod starą nazwą. Zapytany o powyższą sytuację Lappartient postanowił jednak nabrać wody w usta.

W tej sprawie nie mam żadnego komentarza. Komitet zarządzający UCI podjął już jednoznaczną decyzję. Osobiście więc nie muszę do niej dodawać nic więcej

– uciął prezydent UCI.

Jak wiadomo, przed wciąż stosunkowo młodym Francuzem jeszcze co najmniej 2 lata kadencji jako szefa Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Na ten moment ciężko stwierdzić, czy delegaci UCI zdecydują się po tym czasie na jego reelekcję. Bardzo wiele zależy od najbliższego sezonu, który będzie swoistym testem wielkiej reformy, jaką Lappartient wprowadza w życie.