Aaron Lee / Tour of Guangxi

Zwycięstwem Fernando Gavirii (UAE Team Emirates) zakończył się piąty, pagórkowaty etap Tour of Guangxi. Liderem wyścigu pozostał Enric Mas (Deceuninck – Quick Step).

Piąty odcinek zamykającej sezon imprezy był zdecydowanie najdłuższym. Kolarze mieli do pokonania 212,5 kilometra z Liuhzou do Gullin, a w końcówce czekał na nich trudny, pofałdowany teren. Ostatnie 30 kilometrów było jednak łatwe.

Jak można było się spodziewać, dość szybko od peletonu oderwała się ucieczka w składzie Taco van der Hoorn (Jumbo – Visma), Ryan Mullen (Trek – Segafredo), Jay Thompson (Dimension Data) oraz Roy Goldstein (Israel Cycling Academy). Ich przewaga momentami przekraczała nawet 5 minut, lecz mimo to wydawało się, że peleton ma wszystko pod kontrolą.

Co ciekawe, drużyn chętnych do pogoni było naprawdę wiele. Oprócz Deceuninck – Quick Step, chcącego obronić koszulkę lidera, na czele grupy zasadniczej pracowali przedstawiciele BORA – hansgrohe, Mitchelton – Scott oraz Sunweb. Tym samym było prawie pewne, że druga część rywalizacji będzie niezwykle interesująca.

Kiedy tylko stawka zbliżała się do trzech podjazdów następujących praktycznie po sobie, przewaga ucieczki była już zdecydowanie niższa. Wynosiła bowiem jedynie nieco ponad 2 minuty. To nie dawało więc wielkich szans harcownikom na pozytywne zakończenie swojej akcji.

Zgodnie z przewidywaniami, pagórkowata druga część etapu przyniosła interesujące rozstrzygnięcia. Na ostatnim wzniesieniu najpierw skasowana została ucieczka, a później potworne tempo narzuciła ekipa Mitchelton – Scott. Prawdziwa zabawa zaczęła się jednak od ataku Guillaume Martina (Wanty – Gobert), którego celem była obrona koszulki najlepszego górala. Nieco inne plany miał jednak Tomasz Marczyński (Lotto Soudal), który tracił do Francuza zaledwie punkt. Walkę o koszul w grochy wykorzystał też Daniel Felipe Martinez (EF Education First), który postanowił zaatakować pozycję lidera klasyfikacji generalnej, Enrica Masa (Deceuninck – Quick Step).

Taki rozwój sytuacji sprawił, że peleton kompletnie się podzielił. Na premii górskiej wygranej przez Marczyńskiego, co swoją drogą dało mu prowadzenie w klasyfikacji, na czele znajdowało się zaledwie 12 kolarzy, którzy utrzymywali przewagę na trudnym i technicznym zjeździe. Dopiero na płaskim do czołówki doszło jeszcze kilkudziesięciu zawodników, tworząc 45-osobowy peleton.

Tak niską liczebność grupy zasadniczej postanowiła wykorzystać ekipa Astany, która mocno podkręciła tempo. Ich praca nie trwała jednak długo. 20 kilometrów przed kreską rządy ponownie przejęła ekipa Deceuninck – Quick Step, która nie była skora do dalszego forsowania tempa. Wykorzystywali to oczywiście kolejni zawodnicy, którzy dochodzili do czuba.

Na 5 kilometrów przed metą stało się jasne, że dojdzie do finiszu z peletonu, w którym znajdowali się już wszyscy najszybsi zawodnicy. Ostatecznie najlepszym z nich okazał się być Fernando Gaviria (UAE Team Emirates), który wyraźnie pokonał Pascala Ackermanna (BORA – hansgrohe). Liderem wyścigu pozostał Enric Mas.