fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Mimo ukończonych 35 lat, Tomasz Marczyński wciąż jest bardzo ważnym punktem zespołu Lotto Soudal. Przed trzecim etapem Tour of Guangxi, były mistrz Polski opowiedział nam o sezonie 2019, widzianym z jego perspektywy.

Choć popularny “Maniek” nie miał może aż tak wielu okazji do jazdy na swoje konto, sam przyznaje, że ostatnie 10 miesięcy na rowerze było dla niego bardzo udane. Wszystko ze względu na styl, w jakim wykonywał swoje zadania, narzucane przez zespół. Tym razem głównie było to pomaganie liderom w najważniejszych wyścigach na świecie.

Bardzo dobrze oceniam ten rok. W ubiegłym sezonie po Tour de France nie czułem się już najlepiej i przedwcześnie zakończyłem ściganie. Tym razem zaliczyłem najdłuższy sezon w swojej karierze, bo zacząłem od Tour Down Under, a kończę na Tour of Guangxi. Jednocześnie skupiałem się na pracy dla swoich liderów, która poszła mi naprawdę świetnie. W szczególności udana była kampania w Ardenach, gdzie byłem ze swoimi liderami do samego końca, a na La Fleche Wallone nawet sam próbowałem atakować. Później przyszedł czas na odpoczynek i start w Tour de Pologne, gdzie znów byłem aktywny i walczyłem o koszulkę najlepszego górala. Podczas Vuelty z kolei zabrakło trochę szczęścia. Forma była dobra, ale nie mogłem zabrać się w odpowiedni odjazd. Później za to przyszedł czas na pomoc Hagenowi, który pojechał świetny wyścig

– powiedział wyraźnie zadowolony “Maniek”.

Jak wiadomo, doświadczony kolarz ma jeszcze ważny kontrakt z ekipą Lotto Soudal na sezon 2020. Choć na planowanie jest jeszcze nieco za wcześnie, polski rodzynek w belgijskiej ekipie wie, jak chciałby ułożyć swój kalendarz.

Wszystko będziemy ustalać z dyrektorami podczas grudniowego zgrupowania. Trudno jednak jednoznacznie powiedzieć gdzie będę chciał wystartować. Na pewno poproszę o nieco późniejsze rozpoczęcie sezonu, najlepiej w Europie, być może w moim domowym wyścigu w Andaluzji. Później z pewnością przyjdzie start w ardeńskich klasykach obok Tima Wellensa, Tour de Pologne i hiszpańska Vuelta, gdzie będę chciał znów powalczyć. Z pewnością będę też wnioskował o udział w dwóch Wielkich Tourach. Mam tu na myśli dodatkowy start w Giro d’Italia. Dwa lata temu zadziałało to świetnie, więc może warto powtórzyć ten manewr

– powiedział z nadzieją zawodnik Lotto Soudal.

Jak wiadomo, do zakończenia sezonu zostały jeszcze 3 dni ścigania w Chinach. Na każdym z pozostałych etapów Tour of Guangxi, Marczyński może szukać swojej szansy na etapowe zwycięstwo.

Czuję się naprawdę dobrze, więc kto wie, może uda się coś zdziałać. Na pewno od dziś (rozmowa przeprowadzana przed 3. etapem wyścigu) zabawa nieco się rozkręci, bo do tej pory było wyjątkowo spokojnie. Czy będziemy próbować? Na pewno. Na pozostałych etapach jest już nieco trudności, co może umożliwić ciekawe akcje

– dodał 35-letni kolarz.

W kolarskim świecie Marczyński znany jest także ze swojej znakomitej budowy dolnych części ciała. Jego mięśnie nóg od wielu lat oblatują kolarską społeczność, która nie kryje podziwu dla polskiego zawodnika. Ostatnio jego wyczyn postanowił pobić jednak Janez Brajkovic, którego łydka także obiegła cały świat. Czy Słoweniec ma lepiej zbudowany mięsień od Polaka?

Oj ciężko powiedzieć. Na pewno zdjęcie zostało zrobione z bardzo dobrej perspektywy. Żeby dowiedzieć się, która łydka jest lepsza musielibyśmy porównać je w rzeczywistości. na zdjęciach każdy bowiem może wyglądać na silnego

– zakończył rozbawiony zawodnik.