© Innsbruck-Tirol 2018 / Bettini Photo

Wreszcie doszliśmy do tego, co tygrysy lubią najbardziej. Mistrzostwa wkraczają w decydującą fazę. Dziś i jutro poznamy zawodnika i zawodniczkę, którzy przez najbliższy rok będą nosić tęczową koszulkę w wyścigach elity. Na pierwszy ogień pójdą panie…

Dziś kolarki będą miały do przejechania 149 kilometrów. Tym razem wystartują w Bradford i od razu  rozpoczną od mocnego uderzenia – już po niecałych 50 kilometrach ścigania będą miały w nogach dwa najbardziej strome podjazdy tych mistrzostw – Jack Hill oraz Cray Hill. Oba są krótkie – ich łączna długość to 5 000 metrów, ale średnie przewyższenie – odpowiednio 9,2% i 8,5% sprawia, że peleton powinien się na nich mocno przerzedzić. 

Jednak później będzie sporo czasu, by zawodniczki, które wcześniej zostały z tyłu, wróciły do głównej grupy. Dlatego najważniejsze rozstrzygnięcia powinny zapaść nieco później – na pagórkowatych rundach w Harrogate, które, co pokazał wyścig młodzieżowców, wcale nie są tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. I to właśnie tu poznamy dzisiejszą zwyciężczynię.

Kto nią będzie? Największe szanse daje się Marianne Vos. Po raz pierwszy od 5 lat jej licznik zwycięstw przekroczył dziesiątkę. Wygrała 8 z 10 ostatnich odcinków, w których startowała. A wcześniej wygrywała m.in. 4 etapy w Giro Rosa, a także wyścig towarzyszący Tour de France. Jeśli trzykrotna zwyciężczyni mistrzostw świata jest w takiej formie, to wiadomo, że właśnie ona musi być faworytką. 

Jednak 32-latka nie jest jedyną Holenderką, która ma duże szanse na odniesienie wielkiego sukcesu. W zasadzie, to nikt nie byłby zaskoczony, gdyby „Pomarańczowe” zajęły trzy pierwsze miejsca. Bo poza nią do Yorkshire pojadą także Anna van der Breggen – panująca mistrzyni świata i mistrzyni olimpijska, a także Annemiek van Vleuten – zwyciężczyni ostatniego Giro Rosa. Małą niespodziankę może sprawić też któraś z pozostałych zawodniczek z kraju wiatraków – na przykład Lucinda Brand, czy Amy Pieters.

Przeszkodzić może im zawodniczka, która ostatnio jest na ustach wszystkich. Chloe Dygert-Owen, bo oczywiście o niej mowa wygrywa ostatnio wszystko. Dosłownie wszystko. Od 30 czerwca nie daje swoim rywalkom szans na radość z choćby najmniejszego nawet triumfu. Nie tylko zaliczyła w tym czasie 8 zwycięstw z rzędu, ale też wygrała wszystkie klasyfikacje poboczne jedynego wyścigu etapowego w którym startowała – Colorado Classic. A jeśli ktoś miał wątpliwości jak poradzi sobie w Europie – to we wtorek odpowiedziała mu w najlepszy możliwy sposób – wygrywając czasówkę z największą przewagą w historii mistrzostw świata.

Oczywiście nie tylko one mają szanse na odniesienie dziś wielkiego sukcesu. W wyścigu startuje przecież jeszcze wiele świetnych kolarek – choćby rodaczka Dygert – Coryn Rivera. Amerykanka wygrała dwa ostatnie etapy wyścigu Lotto Belgium Tour, a wcześniej nieźle spisywała się w klasykach. Są też Elizabeth Deignan, rewelacyjna wiosną Marta Bastianelli i Elisa Longo Borghini.

My natomiast możemy liczyć na Katarzynę Niewiadomą. Jeśli Polka nawiąże do swoich występów z pierwszej części sezonu, gdy wygrała Strzałę Walońską, zajmowała wysokie miejsca w innych wyścigach jednodniowych i zakończyła na 5. miejscu Giro Rosa. O to by jej się to udało zadba szóstka w składzie Monika Brzeźna, Małgorzata Jasińska, Katarzyna Wilkos, Aurela Nerlo, Marta Lach i Anna Plichta. Czy ich misja zakończy się powodzeniem? Tego dowiemy się dopiero za kilka godzin.

Plan transmisji

12.30 – Eurosport 1

12.35 (z przerwami) – TVP Sport

Pełna zapowiedź wyścigu znajduje się > TUTAJ