fot. BORA-hansgrohe / bettiniphoto

14. etap Vuelta a Espana zakończył się pewnym zwycięstwem Sama Bennetta. Irlandzki sprinter z BORA-hansgrohe, dla którego był to już drugi skalp w tym wyścigu na finiszu przyznał, iż sobotnia wiktoria jest dla niego szczególnie ważna.

Bennett bardzo pewnie pokonał Ariela Maximiliano Richeze (Deceuninck – Quick Step) i Tosha van der Sande (Lotto Soudal). Końcówka etapu była jednak bardzo nerwowa, a kraksa przekreśliła marzenia wielu zawodników o korzystnym wyniku.

Przede wszystkim – mam nadzieję, że nikomu spośród zawodników, którzy leżeli, nie stało się nic złego

– mówił Bennett, cytowany przez oficjalną stronę internetową swojej ekipy.

Dla 28-latka to już 13. wygrana w tym sezonie.

To zwycięstwo wiele dla mnie znaczy. Trzynastka to mój szczęśliwy numer. Chcę bardzo podziękować kolegom z zespołu za pracę, jaką wykonali na etapie. Morale w ekipie jest bardzo wysokie

– dodawał.

Bennett wcześniej okazał się najlepszy na 3. etapie Vuelty. Dzień później zajął drugie miejsce.