fot. ASO / Alex Broadway

Ostatni spokojny etap w tegorocznej Wielkiej Pętli za nami. Niestety wydaje nam się, że co najmniej część kibiców liczyła na więcej. Czas na oceny.

Plusy:
Bez kalkulacji
Tegoroczny Tour de France daje najwięcej tym, którzy jadą agresywnie i nie kalkulują. Tak też było dzisiaj. Matteo Trentin odskoczył od uciekinierów jeszcze przed rozpoczęciem podjazdu pod Col de Sentinelle, co ostatecznie dało mu zwycięstwo etapowe. Co by nie mówić, Włoch zrobił naprawdę to, co do niego należało i triumf mu się naprawdę należał.

Do samego końca
Choć zwycięstwa wciąż brakuje, Greg van Avermaet jedzie naprawdę niezły wyścig. Belg kilkukrotnie był bardzo blisko triumfu, w tym także dzisiaj. Czego zabrakło? Ciężko powiedzieć. W całym sezonie brakuje tej kropki nad “i”, lecz liderowi CCC Team nie można odmówić ambicji i woli walki.

Minusy:
Zmiana na gorsze
Wiele osób zastanawiało się przed dzisiejszym etapem, czy podjazd pod Col de Sentinelle usytuowany w końcówce może coś zmienić. Niestety eksperyment z ostawieniem wspinaczki pod Col de Manse nie okazał się być trafiony. Na jednej z bardziej znanych gór w okolicach Gap byłoby bowiem dużo ciekawiej, ze względu zarówno na trudniejszy podjazd, jak i trudniejszy zjazd.

Cisza przed burzą
Nie da się ukryć, że żaden szanujący się faworyt na pewno nie postawiłby dziś wszystkiego na jedną kartę. Wielkiej burzy nie można było się więc spodziewać… a szkoda. Oczekiwanie na grzmoty zawsze jest najcięższe, a dzisiaj mieliśmy z czymś takim do czynienia. Na szczęście jutro… będzie ogień!