fot. Mitchelton-Scott

Trudno się nie zgodzić z dyrektorem sportowym drużyny Mitchelton-Scott Matthew Whitem, że rzadkością jest to, aby drużyna miała w wielkim tourze cztery etapowe zwycięstwa z ucieczek. Autorem ostatniego jest 29-letni Włoch Matteo Trentin. 

Trentin znalazł się w 33-osobowej ucieczce dnia na siedemnastym etapie z metą w Gap. Zaatakował z porwanego odjazdu u podnóża ostatniej górskiej premii i tyle go widzieli. Na metę wjechał 37 sekund przed drugim Kasperem Asgreenem.

– To była dla mnie bardzo emocjonująca końcówka, ponieważ w mojej dotychczasowej karierze tylko dwa razy wygrałem “na solo”. Dokonanie tego tutaj, w Tour de France, z tej ucieczki. To było coś niesamowitego.

Chris [Juul-Jensen] bardzo mi dzisiaj pomógł. Rozmawialiśmy ze sobą i zdecydowaliśmy, że będzie kasował wczesne ataki i tak zrobił. A gdy został przypuszczony ten mocny atak, byłem w stanie na niego odpowiedzieć i to był idealny scenariusz.

Próbowałem atakować kilka razy, ponieważ w ucieczce nie było współpracy. Wiedziałem, że jeśli uzyskam przynajmniej dziesięć sekund przewagi, a kolarze z tyłu zaczną się na siebie oglądać, z nogami, jakie dziś miałem, będę w stanie to wykończyć. Obawiałem się trochę czołowego wiatru i tego, że kolarze z tyłu będą dawali sobie zmiany, ale nic takiego nie miało miejsca. Gdy znalazłem się na szczycie podjazdu chciałem tylko jechać na pełen gaz, podejmując jak najmniejsze ryzyko

– sprawozdawał swoją drogę do etapowego zwycięstwa Matteo Trentin.

Dla Włocha jest to trzeci etapowy triumf w Wielkiej Pętli. Ostatnio dokonywał tego w 2013 i w 2014 roku. Tymczasem australijska drużyna Mitchelton-Scott kontynuuje znakomitą passę w Tourze. Ma już na koncie cztery etapowe zwycięstwa, a do końca wyścigu pozostały jeszcze cztery etapy.