fot. ASO / Alex Broadway

Ponad czterominutowa strata do etapowego zwycięzcy Thomasa De Gendta (Lotto-Soudal) na ósmym etapie do Saint-Étienne przypieczętowała fakt, że Vincenzo Nibali (Bahrain-Merida) nie będzie już walczył w klasyfikacji generalnej wyścigu Tour de France.

Pierwszą, dość znaczącą stratę, Nibali poniósł podczas szóstego etapu z metą na La Planche des Belles Filles. Zaczął odpadać od czołówki, gdy na finałowym podjeździe na czele peletonu dla Thibaut Pinot przyspieszył David Gaudu. Ostatecznie stracił 51 sekund do najwyżej sklasyfikowanego z grona faworytów do zwycięstwa w całym wyścigu Gerainta Thomasa (Team INEOS).

Dó ósmego etapu “Rekin z Messyny” przystąpił zatem z nadziejami, że tamten dzień był tylko jeden słabszym dniem. Tak się jednak nie stało, bowiem zaczął on tracić dystans na ostatnich dwudziestu kilometrach, gdy peleton znacząco podkręcił tempo w pogoni za ucieczką dnia. Metę przekroczył wraz ze swoim rodakiem Alberto Bettiolem (EF Education First) ze stratą trzech minut i pięćdziesięciu dziewięciu sekund do grupy faworytów.

– Teraz będziemy próbowali odzyskać energię i skoncentrować naszą uwagę na kolejnych celach, którymi mogą być etapowe zwycięstwa

– zapowiada Paolo Slongo, trener Vincenzo Nibaliego.

Slongo wtórował dyrektor sportowy w drużynie Bahrain-Merida Gorazd Stangelj, który poinformował, że walka o etapowe zwycięstwa będzie leżała w gestii nie tylko Nibaliego, jak i pozostałych kolarzy drużyny.

– To jest nasz [jako drużyny] trzeci Tour, a w poprzednich dwóch edycjach nie byliśmy w stanie wygrać etapu. W tym roku zwycięstwo przyszło już w pierwszym tygodniu i to jest świetny wynik. Prawie każdego dnia jesteśmy w sercu wyścigu i to jest aspekt, który warto podkreślić. Po dzisiejszym [sobotnim] etapie jasne jest, że [Vincenzo] nie będzie w stanie walczyć już w klasyfikacji generalnej i teraz będzie szukał swoich szans na górskich etapach. Będzie to także celem dla pozostałych kolarzy z drużyny. Już jutro [w niedzielę] nadejdzie szansa dla atakujących zawodników.

Przypomnijmy, że Vincenzo Nibali ma w nogach Giro d’Italia, w którym uległ tylko zwycięzcy – Richardowi Carapazowi (Movistar). Już przed Wielką Pętlą zapowiadał, że przystąpi do wyścigu z podejściem “poczekamy, zobaczymy” i jeśli nie będzie w stanie rywalizować w klasyfikacji generalnej, skoncentruje się na walce o etapowe zwycięstwa. Sycylijczyk wygrał francuski wielki tour w 2014 roku.