fot. Młoda Photography / naszosie.pl

Małgorzacie Jasińskiej (Movistar) nie udało się obronić tytułu mistrzyni Polski w jeździe indywidualnej na czas, ale wywalczyła wicemistrzostwo Polski, co z uwagi na jej rozmaite kłopoty w ostatnim czasie jest sukcesem samym w sobie. 

Poprzedni sezon był dla Małgorzaty Jasińskiej bardzo udany i przełomowy, ponieważ znalazła się w Movistarze – jednej z najlepszych grup kolarskich na świecie, zdobyła szereg czołowych lokat i chociażby podwójny tytuł mistrzyni Polski, a także, po raz pierwszy w karierze została czołową postacią w drużynie, a nie tylko pomocnikiem.

Jednak zimą miała problemy zdrowotne, a później także osobiste, co przełożyło się na efektywność przygotowań i startów. Jednak ostatnie występy kolarki pochodzącej z Barczewa – m.in. w wyścigu Emakumeen Bira oraz OVO Energy Women’s Tour (dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej) pokazały, że powoli wszystko wraca do normy. Dowodem tego jest również srebrny medal MP w jeździe indywidualnej na czas, gdzie “Jasi” przegrała tylko ze znakomicie dysponowaną Anną Plichtą (Trek-Segafredo).

– W tym sezonie to była dla mnie dopiero druga jazda indywidualna na czas. Nie przygotowywałam się specjalnie do tego startu, nie trenowałam na rowerze czasowym, na którym trzeba jednak parę godzin wysiedzieć. Jestem zadowolona z tego wyniku, ponieważ ten rok jest dla mnie bardzo trudny. Wygraną jest dla mnie samo uczestnictwo w wyścigach. To jest mój osobisty sukces

– oceniła swój występ Gosia Jasińska.

35-latka wystartuje również w niedzielnym wyścigu ze startu wspólnego, gdzie – jak wspomniano wcześniej – będzie broniła tytułu. Konkurencja jest duża, rywalki są mocne, ale kibice mogą być pewni jednego – Jasińska nie odda wyścigu bez walki.

– Plan na niedzielę to walka i dobra zabawa. Myślę, że to, co będę mogła wywalczyć, to wywalczę. Na pewno nie oddam koszulki za darmo, będzie mnie to sporo kosztowało

– zapowiada Małgorzata Jasińska.

Miejmy nadzieję, że w drugiej części sezonu 2019 wróci taka Gosia Jasińska, jaką oglądaliśmy w ubiegłym roku. Gdy wymieniliśmy jej obiecujące występy w ostatnich tygodniach, przyznała, że powoli wszystko zaczyna zmierzać w dobrym kierunku.

– Cóż mogę powiedzieć o mojej formie? Po moich atakach na wyścigu Emakumeen Bira mogę stwierdzić, że jest dobrze. Chociaż wiadomo, że aby osiągać sukcesy, w dobrej dyspozycji muszą być zarówno głowa, jak i nogi. Powoli wychodzę jednak na prostą i zaczynam ponownie odczuwać radość z kolarstwa

– zakończyła.

Z Pól Grunwaldzkich Marta Wiśniewska