Fot. Adam Probosz

Na drugi stopień podium niemal wbiegła. Podskoczyła do góry i przez cały czas dekoracji nie przestawała się uśmiechać. Dominika Włodarczyk srebrna medalistka Mistrzostw Polski. Na czas i ze startu wspólnego.

Dominika ma 18 lat, skończyła naukę w drugiej klasie liceum – zwykłego, nie o profilu sportowym – i do bardzo dobrych wyników w nauce dodała właśnie dwa srebrne medale Mistrzostw Polski. Potrafi łączyć naukę ze sportem. Tak, jak jazdę na czas ze ściganiem się z peletonu. Z bardzo dobrym wynikiem. W ogóle lubi robić parę rzeczy na raz.

„Mam takiego lekkiego świra”, mówi Dominika, „lubię życie w biegu. Jak byłam mała grałam przez 6 lat w piłkę nożną. Potem moje drogi z tym sportem się rozeszły. Zaczęłam jeździć na rowerze. Do tej pory tak się kręciłam koło podium, a w tym roku wykonałam ogromną pracę. I ja i trenerzy i sponsorzy. Mam taki rower, że koła same się kręcą. Nie pozostało mi nic innego jak tylko wsiąść na ten rower i zrobić co mogłam.”

Ma aspiracje. I sportową żyłkę, zacięcie. „Urodziłam się do rywalizacji” – mówi o sobie podwójna srebrna medalistka. Kobiece kolarstwo określa jako bardziej spontaniczne i mniej oparte na kalkulacji niż męskie. Spontaniczność i silne emocje zdecydowanie było widać po Dominice na mecie: najpierw krzyczała, potem płakała, potem rzuciła się na szyję rywalce, która właśnie ją pokonała.

W piątek, w jeździe indywidualnej na czas, przegrała pierwsze miejsce o sekundę. W sobotę, ze startu wspólnego, też była druga i bardzo cieszy się z tego wyścigu. Ma czyste sumienie – wie, że pojechała najlepszy wyścig w życiu. „Wczoraj byłam najszczęśliwszym człowiekiem na świecie” – mówi. A dziś? Dominika się zastanawia. „Dziś chyba jestem w kosmosie…” Śmieje się.

Dominika mieszka w Okalewie niedaleko Wielunia, miejscowości, która według Wikipedii liczy około 500 mieszkańców. Kiedy jedzie na trening, mieszkańcy ją pozdrawiają, biją jej brawo. To oni razem z rodzicami, trenerem Michałem Kusiem i wieloma innymi otaczającymi ją osobami dodają jej siły i podtrzymują motywację. Czy po dwóch dniach bardzo intensywnego wysiłku jest zmęczona? No… nie wiem… „Czuję, że bym ze trzy góry teraz mogła przenieść! Medal Mistrzostw Polski to dla mnie nagroda, którą chciałam zdobyć. Teraz na spokojnie zastanowię się nad kolejnymi celami.”

Z Ostródy – Monika Probosz