fot. Giro d'Italia

Kiedy Tom Dumoulin zabrał się dziś w odjazd podczas drugiego etapu Criterium du Dauphine, wielu kibiców przecierało oczy ze zdumienia. Holender miał jednak pewien plan.

Jak wiadomo, po opuszczeniu większości Giro d’Italia, Dumoulinowi naprawdę brakowało jazdy i prawdę mówiąc nikt nie wiedział na co go będzie stać… włącznie z nim samym. Lider ekipy Sunweb postanowił więc porządnie przetestować swoje uszkodzone niedawno kolano, zabierając się do ucieczki, która swoją drogą napędziła mocnego stracha ekipie Ineos.

Chciałem zrobić sobie naprawdę ciężki dzień w korbach i udało się. Zasadniczo zorganizowanie ucieczki nie było naszym celem, ale zrobiła się luka i pojechaliśmy. Wiedziałem jednak, że dojechać będzie bardzo trudno, tym bardziej, że był ze mną Alaphilippe i Buchmann. Wydaje mi się jednak, że ekipa Ineos była mocno przestraszona, kiedy przyszło jej gonić taki odjazd

– powiedział Dumoulin w rozmowie z telewizją ITV.

Co jednak najważniejsze, po kontuzji Holendra praktycznie nie ma śladu. To oznacza, że jego szanse na dobry wynik w Tour de France bardzo wzrosły, a to kapitalna wiadomość dla widowiska.