fot. Team INEOS

Pierwszy etap wyścigu Criterium du Dauphine to udany dzień dla Team INEOS. Michał Kwiatkowski był najlepszym kolarzem tej drużyny (dziesiąte miejsce), zaś Chris Froome przejechał trasę z Aurillac do Jussac bezpiecznie i w czasie zwycięzcy Edvalda Boassona Hagena (Dimension Data). 

Kwiatkowski jak zdążył nas już przyzwyczaić w ostatnich sezonach czujnie pilnował swego na czele peletonu, co zaowocowało dziesiątym miejscem na etapie. Polak nie brał udziału w ostatecznej, sprinterskiej rozgrywce, ale świetnie odnalazł się w zaistniałej sytuacji, czyli dość chaotycznym sprincie ze zredukowanego kilkoma premiami górskimi peletonu.

W wypowiedzi dla oficjalnej strony Team INEOS niczym kolarski profesor wyjaśnił przebieg etapu, taktykę drużyny oraz nakreślił osobiste cele na ściganie w Dauphine.

– Wszyscy byli dzisiaj tam, gdzie powinni. Wiedząc, jacy kolarze zabrali się do ucieczki, wiedzieliśmy, że to nie będzie typowy dzień dla sprinterów. To była bardzo silna grupa do gonienia.

Wczoraj zrobiliśmy rekonesans trasy ostatniego podjazdu, więc wiedzieliśmy, że jest on ciężki. A to, wraz z warunkami atmosferycznymi i śliską nawierzchnią, sprawiło, że było chaotycznie i niebezpiecznie. W związku z tym trzeba było uniknąć wszelkich możliwych kłopotów. [Ian] Stannard wyprowadził nas na odpowiednią pozycję przed tym podjazdem, a ponadto był tam Kiry [Vasil Kiryienka], zatem nie mieliśmy żadnych problemów. Przyjechaliśmy tutaj po to, aby złapać wyścigowy rytm, a także walczyć w klasyfikacji generalnej. To jest naszym głównym celem, dlatego dziś jesteśmy zadowoleni.

Quick Step uczynił ostatnią górę bardzo ciężką, zwłaszcza że do mety było stamtąd jeszcze dość daleko. To był odważny atak, może zbyt odważny, ale nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Na szczęście nasi chłopcy doprowadzili nas w miejsce, w którym powinniśmy być, czyli na koło [Juliana] Alaphilippe’a. To był dobry sprawdzian po kilku tygodniach bez ścigania. Ja przyjechałem tutaj głównie po to, aby przygotować się do Tour de France. Przypuszczam, że będę miał zarówno dobre, jak i złe dni, jednak moim głównym celem jest spoglądanie na to, co przyniosą najbliższe tygodnie.

Tymczasem dla Chrisa Froome’a, który przygotowuje się do podjęcia próby zdobycia piątego w karierze triumfu w Wielkiej Pętli, pierwszy etap Criterium du Dauphine pokazał, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

– Czuję się zdecydowanie świeższy w tym momencie sezonu niż miało to miejsce w poprzednim roku. Trzeba bowiem pamiętać, że byłem po trzech zwycięstwach w wielkich tourach. Czuję się świeży, zmotywowany i nie mogę doczekać się ścigania. Dostrzegam ogromną różnicę – zarówno pod względem mentalnym, jak i fizycznym. Można powiedzieć, że jestem inną osobą. Myślę także, że mam inną motywację, ponieważ będę próbował wywalczyć piąte zwycięstwo [w Tour de France]

– powiedział Froome dziennikarzom portalu Cyclingnews.

Brytyjczyk był na kole Quick Stepu, gdy ci atakowali, a następnie finiszował na trzydziestym trzecim miejscu, czyli w takim samym czasie jak zwycięzca i jego były kolega z drużyny Sky Edvald Boasson Hagen. W związku z tym na prośbę dziennikarzy o refleksje na temat inaugurującego wyścig etapu nie miał zbyt wiele do powiedzenia.

– Dziś chodziło o to, aby uniknąć kłopotów i pozostać z przodu. Pogoda nie była najlepsza, a BORA bardzo dobrze kontrolowała peleton. Gratulacje dla Eddy’ego – to było zdumiewające zwycięstwo, a z naszego punktu widzenia to dobrze, że możemy odhaczyć ten dzień, nie tracąc czasu i nie mając żadnych problemów. Ja starałem się po prostu trzymać koło i pozostać z przodu. Wszystko jest w porządku

– powiedział Chris Froome.

Na zakończenie drugiego etapu wyścigu powinniśmy obejrzeć klasyczny finisz peletonu, a pełne sprawozdanie z pierwszego odcinka można przeczytać tutaj.