fot. BORA-hansgrohe / bettiniphoto

Na bardzo trudnym i zarazem ostatnim górskim etapie tegorocznego wyścigu Giro d’Italia Rafał Majka (BORA-hansgrohe) obronił siódme miejsce w klasyfikacji generalnej, dzięki czemu jutro najprawdopodobniej ziści się cel ekipy, aby uplasować kolarza w pierwszej dziesiątce ogólnego zestawienia. 

Rafałowi Majce nie udało się przesunąć wyżej w klasyfikacji generalnej, ale Polak wydaje się, że zaakceptował obecną sytuację i koniec końców jest zadowolony.

– Każdy spodziewał się tego, że to będzie ciężki etap i tak rzeczywiście było. Niestety przewróciłem się na zakręcie 10 km przed metą. Szkoda, ponieważ przed tym upadkiem jechał na dobrej pozycji z [Vincenzo] Nibalim, Primozem [Roglicem] i [Richardem] Carapazem. Następnie musiałem gonić, ale niespodziewanie zniwelowanie straty zajęło mi tylko pół minuty, choć oczywiście kosztowało mnie to trochę energii. Etap ukończyłem w pierwszej dziesiątce i udało się utrzymać moje siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. Podziękowania muszą popłynąć w stronę moich kolegów, którzy wspierali mnie tak długo, jak mogli. Zbliżamy się do osiągnięcia celu, jakim było miejsce naszego kolarza w “top 10” i teraz została nam już tylko jazda na czas

– powiedział Rafał Majka oficjalnej stronie internetowej drużyny BORA-hansgrohe.

Warto również odnotować, że dwudziesty etap z pięcioma i pół tysiącem przewyższenia przetrwał lider klasyfikacji punktowej – Pascal Ackermann. To osiągnięcie, razem z trzema etapowymi wygranymi i miejscem Rafała Majki w pierwszej dziesiątce, sprawiają, że dyrekcja BORY jest usatysfakcjonowana przebiegiem Giro 2019.

– Rozpoczęliśmy ten etap z podwójną strategią i dwoma ważnymi celami. Pierwszym i najważniejszym było bezpieczne doprowadzenie Pascala Ackermanna do mety, co na etapie z pięcioma i pół tysiącami metrów przewyższenia nie było takie proste. Połowa naszego składu była temu podporządkowana. Specjalne słowa uznania należą się naszym szybkim kolarzom. Chcieliśmy także wspierać Davide [Formolo] i Rafała i to także bardzo dobrze się udało

– wyjaśnił Christian Poemer, dyrektor sportowy w drużynie BORA.