fot. Bahrain-Merida

Dla Vincenzo Nibalego, sytuacja w Giro d’Italia zaczyna układać się coraz lepiej. Nie dziwi więc fakt, że Włoch jest niezwykle zmotywowany przed ostatnimi etapami wyścigu.

Nibali, jako jedyny zawodnik w stawce obok będącego daleko w generalce Hugh Carthy’ego, postanowił zaatakować na podjeździe pod Mortirolo. Ostatecznie Włoch co prawda nie odrobił strat do lidera, lecz przeskoczył w generalce Primoza Roglicia, co mocno ułatwi mu rywalizację na kolejnych etapach.

Kiedy jechałem z przodu spojrzałem za siebie i zauważyłem, że rywale mnie dochodzą. Pozwoliłem się więc dogonić, by nie tracić niepotrzebnie energii. W końcówce wszyscy zaczęliśmy solidną współpracę, która pozwoliła nam porządnie odjechać Rogliciowi i utrudnić mu walkę na kolejnych etapach. Niestety, ze względu na brak Gavii, musieliśmy postawić wszystko na jedną kartę na Mortirolo. Od początku przycisnęliśmy i co mnie cieszy, oderwaliśmy wielu liderów. Carapaz pokazał jednak, że jest w świetnej formie, choć miałem wrażenie, że to nie był jego najlepszy dzień. Niestety, póki Landa będzie przy nim, ich kontrola będzie trudna do złamania

– powiedział Nibali.

Jest wielce prawdopodobne, że lider ekipy Bahrain – Merida spróbuje ataku także podczas etapu do Anterselvy. Do mety prowadzić będzie bowiem stosunkowo krótki podjazd, lecz ostatnie 4 kilometry mogą pozwolić na dynamiczne ataki.