fot. BORA-hansgrohe

Rafał Majka (BORA-hansgrohe) ukończył czternasty etap Giro d’Italia na czwartej pozycji. Polak, który w pewnym momencie stracił kontakt z grupą faworytów, na zjeździe poprzedzającym finałowy podjazd zdołał do niej dołączyć, a następnie – skutecznie finiszować. Jak sam przyznał, w sobotę nie czuł się zbyt dobrze.

“Zgred” po piątkowym etapie, podczas którego odrobił w klasyfikacji generalnej cenne sekundy względem m.in. Primoża Roglicia (Jumbo-Visma) i Vincenzo Nibalego (Bahrain-Merida), tym razem przeżywał na etapie trudne chwile. Ostatecznie jednak zdołał dołączyć do grupy faworytów i nie tylko nie zanotował znaczących strat względem rywali (za wyjątkiem Richarda Carapaza z Movistaru, który wygrał etap), ale i finiszował czwarty.

Dzisiejszy etap był kluczowy, zwłaszcza po piątkowym, trudnym odcinku. Bardzo się cieszę, że udało się go zakończyć w ten sposób

– mówił Majka, cytowany przez stronę internetową BORA-hansgrohe. Polak dodał również, że w sobotę “nie czuł się zbyt dobrze”, a ważnym dla niego było, by “wspinać się w swoim własnym tempie”.

W niedzielę na zawodników czeka liczący 232 kilometry odcinek z Ivrei do Como.