Fot. Quick-Step Floors

Jak wiadomo, końcówka czwartego etapu Tour of California spowodowała niemałe zamieszanie w kolarskim światku. Wszystko przez decyzję sędziów, którzy postanowili “nieco przedłużyć” strefę bezpieczeństwa, by lider Tejay van Garderen nie stracił wielu cennych sekund.

Nieco pagórkowata końcówka czwartego odcinka amerykańskiego wyścigu była niezwykle nerwowa. Nieco ponad 3 kilometry przed kreską doszło do nieprzyjemnej kraksy, w wyniku której straty poniósł lider Tejay van Garderen. Sędziowie postanowili jednak naliczyć liderowi czas peletonu, mimo że cało zajście nie miało miejsca w strefie ochronnej. Oburzony tym faktem był nawet sam Patrick Lefevere.

Nie rozumiem o co w tym chodzi. Kolarstwo znów oberwało. Sędziowie i działacze UCI pokazali jedynie jak bardzo są niekompetentni. To z pewnością nie było normalne. Odpowiedzialni za to są ci, którzy mają najwięcej do powiedzenia. To, że Tejay jechał z tyłu to nie nasza wina, więc dlaczego jesteśmy karani, skoro nadrobiliśmy nad nim sporo czasu? Ma łatwiej, bo jest Amerykaninem?

– grzmiał Lefevere.

Jak jednak wiadomo, decyzja sędziów nie zostanie już zmieniona. Wszystko więc wskazuje, że wyścig rozegra się na piątkowym etapie kończącym się podjazdem na Mount Baldy.