fot. UAE Team Emirates

Zgodnie z przewidywaniami, szósty etap Giro d’Italia zakończył się walką uciekinierów o zwycięstwo etapowe. Jednocześnie jednak koszulkę lidera wyścigu przejął Valerio Conti. Czas na oceny.

Plusy:
Fausto’s on fire
Patrząc na tegoroczne wyczyny Fausto Masnady nie można nie zauważyć jak wielki progres udało mu się wykonać. Podopieczny Gianniego Savio (a jakże!) zanotował już trzecie ważne zwycięstwo w ciągu zaledwie miesiąca, dając o sobie znać praktycznie całemu kolarskiemu światu. Czy już po sezonie 2019 dołączy do takich kolarzy jak Bernal, Sosa czy Ballerini, którzy z Androni wypłynęli na szerokie wody? Bardzo prawdopodobne.

Uślizg kontrolowany
O potencjalnym utracie różowej koszulki przez Primoza Roglica mówiło się od wczoraj. Team Jumbo – Visma nie bronił dziś trykotu za wszelką cenę, w pewnym sensie pozwalając na wielką rewolucję w klasyfikacji generalnej. Mimo to, sytuacja była o tyle pod kontrolą, że faworyci wciąż nie powinni się niepokoić, choć największym wygranym obok Valerio Contiego wydaje się być… Sam Oomen, który zwiększył szansę na ukończenie wyścigu w czołowej “10”.

Życiowa szansa
Skoro już poruszyliśmy temat Valerio Contiego, przed nim otworzyła się właśnie prawdziwie życiowa szansa. Przy jeździe na absolutnego maksa może mu się bowiem udać zakończyć całe Giro na całkiem niezłym miejscu. W końcu druga pozycja w Tour of Turkey nie przyszła łatwo. Na ten moment zawodnik UAE Team Emirates ma ponad 5 minut zapasu nad największymi faworytami, co powinno starczyć do obrony koszulu choćby do etapu nr 13. Co by nie mówić, Lago Serru powinno być podjazdem, który pokaże, czy Włocha stać na miejsce w czołowej “10”.

Minusy:
Pełna kontrola
Choć wiemy, że to dopiero pierwszy tydzień Giro d’Italia, brakuje w nim choćby jednego, bardzo trudnego odcinka. Przez 7 płaskich lub pagórkowatych etapów mamy bowiem do czynienia z pełną kontrolą faworytów, którzy nie specjalnie muszą angażować się w jazdę. To powoduje, że rywalizacja nie należy do najciekawszych.