Pierwszy etap Giro d’Italia 2019 już za nami i co by nie mówić, był on dla nas niezwykle pozytywny. Zapraszamy na naszosowe oceny.

Plusy:
Słoweński Kliczko
O tym, że Primoz Roglic będzie dziś niezwykle niebezpieczni wiedzieli praktycznie wszyscy. Mało kto spodziewał się jednak, że na tak krótkim dystansie Słoweniec będzie w stanie być szybszym rywali o aż tak wiele sekund. Pierwszy knock – down już za nami. Pytanie tylko, czy nie będą to dobre złego początki dla lidera Jumbo – Visma.

Pozytywny Zgred
Nie da się ukryć, że przed tegorocznym Giro nie mówiło się o Rafale Majce równie wiele, co w poprzednich latach. Dzięki temu typowy dla nas balonik nie został aż tak napompowany. Tym lepiej dobrze było widzieć Zgreda wjeżdżającego na metę w bardzo dobrym czasie, który był więcej niż konkurencyjny. Bardzo dobry początek wyścigu dla Polaka.

Pomarańczowy lider?
W całym zamieszaniu warto też spojrzeć na zawodnika, który zakończył dziś rywalizację na 12. pozycji. Mowa oczywiście o Victorze de la Parte, czyli najlepszym góralu w składzie ekipy CCC. Jak wiadomo, polski team będzie głównie celować w etapowe triumfy, ale czy Hiszpan nie spróbuje może zmieścić się na pograniczu pierwszej dziesiątki generalki? Byłoby miło.

Minusy:
Błąd meteorologów
W całym zamieszaniu najbardziej szkoda prognoz pogody, które ustawiły stawkę tak, a nie inaczej. Po początkowych, niewątpliwych emocjach trudno było bowiem utrzymać temperaturę rywalizacji w oczekiwaniu na start Simona Yatesa. Szkoda, że wszyscy faworyci nie wystartowali pod koniec rywalizacji, bo to na pewno urozmaiciłoby obraz dzisiejszego etapu.