fot. EF Education-First Drapac

Drugi w ubiegłorocznej edycji monumentu Liege-Bastogne-Liege Michael Woods (EF Education First) ponownie ma nadzieję przynajmniej na miejsce na podium, pomimo że trasa została dość znacząco zmieniona. 

Modyfikacje trasy dotyczą uczynienia bardziej wymagającej środkowej części wyścigu, zaś końcówka w Liege jest płaska. Poprzednio, gdy “Staruszka” finiszowała w Ans, na metę prowadził podjazd.

W Walońskiej Strzale Woods doznał pecha, ponieważ miał defekt w kluczowym momencie wyścigu. Jednak wysoka dyspozycja i dobre morale w ekipie działają na jego korzyść i dają nadzieję przynajmniej na powtórzenie wyniku z sezonu 2018.

[zmiany w trasie] oznaczają, że kolarze będę chcieli zrobić coś wcześniej. W przeciwieństwie do niektórych uważam, że nie wpłyną one na to, że wyścig będzie łatwiejszy

– uważa Michael Woods.

W piątek Kanadyjczyk wraz z kolegami dokona rekonesansu trasy koncentrując się na ostatnich 90 kilometrach wyścigu. Jego zdaniem po usunięciu wzgórza św. Mikołaja, kluczowym wzniesieniem będzie ostatni podjazd Cote de la Roche Aux Faucons. W tej sytuacji wzrasta także znaczenie kultowego podjazdu La Redoute.

Mam dobre nogi, w ubiegłym roku byłem drugi i jestem gotowy, aby ponownie uzyskać dobry wynik. Ale mamy jeszcze kogoś, kto wygrał Ronde van Vlaanderen [Alberto Bettiola] i gościa, który był drugi w Amstel Gold Race [Simona Clarke’a]. Ponadto w składzie są Nathan Brown, Lawson Craddock, który bardzo dobrze jechał w Amstel, Dani Martinez, który wygrał etap w Paris-Nice, a także Tanel Kangert. Będziemy więc w stanie grać w podobną grę jak Quick Step czy Lotto-Soudal, polegającej po prostu na byciu na czele

– powiedział Woods, przyznając jednocześnie, że będzie bardzo zadowolony z miejsca na podium. O zwycięstwo może być bowiem potwornie ciężko, zwłaszcza wobec tak piorunująco dobrej formy Juliana Alaphilippe’a.