fot. La Vuelta

Jednym z największych pechowców tegorocznego Mediolan-Turyn okazał się być Michael Woods. Kanadyjczyk, który celował we wiosenne klasyki, w tym przede wszystkim tryptyk ardeński, połamał obojczyk i będzie musiał teraz pauzować. To cios zarówno dla 38-latka, jak i jego drużyny.

Sezon 2025 może być potencjalnie ostatnim w karierze 38-letniego Michaela Woodsa. Kanadyjczykowi zaplanowano bogaty kalendarz startów – ten ma już za sobą 12 dni wyścigowych, podczas których zajął m.in. 10. miejsce w klasyfikacji generalnej Santos Tour Down Under. Wszystko to jednak były przygotowania do głównego celu wiosny, jakim miał być tryptyk ardeński. Michael Woods był w takowym w ostatnich latach niezwykle skuteczny – o ile w Amstel Gold Race plasował się poza top10, o tyle w Strzale Walońskiej 4 ostatnie starty Kanadyjczyka to kolejno 3., 4., 6. i 4. miejsca, a jeszcze lepiej było w Liège-Bastogne-Liège – w 7 kolejnych edycjach obecnie 38-letni kolarz ani razu nie opuścił top12, a w 2018 roku zajął nawet 2. lokatę. Teraz niestety udział Michaela Woodsa w tegorocznym ardeńskim tryptyku stanął pod znakiem zapytania z powodu złamania obojczyka po kraksie, która miała miejsce podczas Mediolan-Turyn.

Niestety, Michael miał wypadek na trasie Mediolan-Turyn i musiał wycofać się z rywalizacji. Zdjęcia rentgenowskie wykazały, że ma nieprzemieszczone złamanie lewego obojczyka, które może wymagać operacji. Sztab medyczny zespołu podejmie decyzję o kolejnych krokach, po konsultacji ze specjalistą ortopedą, aby ustalić najlepszą metodę leczenia Mike’a. Na szczęście nie widzimy u niego żadnych objawów wstrząsu mózgu i może wrócić do domu, aby rozpocząć rekonwalescencję. Życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia!

— napisano w oświadczeniu Israel-Premier Tech.

Nie wiadomo kiedy Michael Woods wróci do ścigania. 38-latek w drugiej części sezonu planuje udział w Tour de France, a także chce się zaprezentować przed własną publicznością podczas Grand Prix Cycliste de Québec oraz Grand Prix Cycliste de Montréal.

Poprzedni artykułUSA ponownie doczeka się dużego wyścigu etapowego? „Jesteśmy pełni optymizmu”
Następny artykułTadej Pogačar w przygotowaniu do Mediolan-San Remo trenuje z Niccolò Bonifazio
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze