fot. CCC Team / Cor Vos

Lider drużyny CCC Team Greg Van Avermaet powiedział belgijskiej gazecie „Het Nieuwsblad”, że w wyścigu z Gandawy do Wevelgem brakowało mu potrzebnego wsparcia kolegów na ostatnich pięćdziesięciu kilometrach. Belg wyraził także nadzieję, że w Ronde van Vlaanderen drużyna będzie nieco lepsza. 

Greg Van Avermaet, który zwyciężył w wyścigu Gandawa-Wevelgem w 2017 roku, przejechał ostatnie pięćdziesiąt kilometrów samotnie, podczas gdy inne ekipy, jak nawet ścigająca się w drugiej dywizji Corendon-Circus Mathieu van der Poela posiadały przynajmniej dwóch kolarzy w peletonie. Podobna sytuacja miała miejsce w monumencie Mediolan-San Remo. 

Walka w niedzielnym wyścigu rozpoczęła się dość wcześnie na tak zwanych rantach, i wówczas Van Avermaet mógł liczyć na pomoc. Kiedy jednak tempo znacząco wzrosło i rozpoczęły się ataki, pozostał osamotniony. 

To był bardzo dziwny moment. Wiatr wiał w plecy. Pomyślałem sobie – oni nie mogą tak po prostu odjechać, ale gdy zyskali pewną przewagę było jasne, że stało się inaczej. Głupia sytuacja. Wolałbym mieć wówczas przy sobie kolegę z drużyny i wtedy byłoby mi łatwiej

– przyznał Greg Van Avermaet. 

Mistrz olimpijski nie walczył w finałowym sprincie wygranym przez Alexandra Kristoffa (UAE Team Emirates) i będąc sam nie mógł także bawić się z rywalami w kotka i myszkę, wykorzystując akcje zaczepne. 

W niedzielę Van Avermaet będzie ścigał się w monumentalnym wyścigu jednodniowym Ronde van Vlaanderen, gdzie ponownie liczy na rewanż, a także na pomoc kolegów. 

Mam nadzieję, że drużyna będzie nieco lepsza. Ale to jest zupełnie inna gra. Flandria jest bardziej jak E3 – pasuje mi lepiej. W tym wyścigu trzeba polegać na sobie i pojechać po swojemu

– zakończył Greg Van Avermaet. 

Dziennikarze tygodnika „Cycling Weekly” powołali się na słowa kierownictwa drużyny CCC, które powiedziało, że wokół Belga znajdował się młody i rozwijający się zespół z debiutantami w wyścigu Gandawa-Wevelgem – Pawłem Bernasem i Szymonem Sajnokiem. 

Warto odnotować, że w oficjalnym oświadczeniu drużyny CCC Team Greg Van Avermaet nie wspomniał ani słowem o swoich kolegach i stwierdził, że suma summarum ekipie udało się pojechać dobry wyścig, a finałowy sprint z wielu różnych powodów nigdy mu w Gandawa-Wevelgem mu nie wychodzi.