fot. CCC Team

Greg Van Avermaet potwierdził, że najlepiej czuje się na brukach, zajmując trzecie miejsce w E3 BinckBank Classic. Dla Belga jest to trzecia z rzędu lokata na podium tego wyścigu.

Van Avermaet zainicjował kluczową akcję na Paterberg, 40 kilometrów przed metą, gdy rozpoczął zdecydowany pościg za ucieczką. Ta oderwała się ok. 40 kilometrów po starcie i liczyła ośmiu kolarzy. Peleton nie pozwolił jej jednak na uzyskanie przewagi większej niż pięć minut.

Tempo w grupie zasadniczej zaczęło wzrastać 80 kilometrów przed końcem, a Michael Schär był jednym z tych, którzy napędzali stawkę i sprawili, że mocno się ona rozciągnęła. Wtedy też na atak zdecydował się Bob Jungels (Deceuninck-QuickStep), dołączając w ten sposób do ucieczki, która jechała z 30-sekundowym zapasem.

Ruch Jungelsa podzielił czołówkę i z nim zabrało się tylko trzech kolarzy. Natomiast za nimi, Van Avermaet mocno nacisnął na pedały na podjeździe Paterberg, redukując grupę do kilku zawodników, którzy przed startem uznawani byli za głównych faworytów.

Grupka Belga liczyła osiem osób, ale z powodu nienajlepszej współpracy, jadący już samotnie na czele Jungels, zdołał powiększyć różnicę do 40 sekund.

Van Avermaet zaatakował ponownie 20 kilometrów przed metą, na Tiegemberg, i po tym przyspieszeniu razem z nim pozostali już tylko Zdenek Stybar (Deceuninck-QuickSteo), Alberto Bettiol (EF Education First) i Wout Van Avert (Jumbo-Visma).

Van Avermaet, Bettiol i Van Aert nadawali tempo pogoni i doścignęli Jungelsa siedem kilometrów przed końcem. Pomimo kilku ataków w końcówce w wykonaniu Stybara i Jungelsa, cała czwórka wjechała na finiszowe metry razem. Van Avermaet rozpoczął sprint 200 metrów przed kreską, ale Stybar zdołał go wyprzedzić na ostatnich 100 metrach i sięgnąć po wygraną. Van Aert był drugi, tuż przed liderem CCC Team.

Dla Van Avermaeta jest to drugie podium na swoim terenie, po drugim miejscu w Omloop Het Nieuwsblad.

Zrobiłem wszystko co w mojej mocy, by wjechać na końcówkę na dobrej pozycji. Oczywiście chciałem wygrać, ale z podium też jestem zadowolony. Wiem, że Tour of Flanders to wyścig, który mi najbardziej odpowiada, więc biorąc to pod uwagę oraz moją aktualną formę, mogę z pewnością siebie przystąpić do tego klasyku. Najlepsze jeszcze przed nami.

Michael Schär wykonał świetną pracę wychodząc na czoło i rozciągając peleton. Nathan i Kamil również byli z przodu, by mi pomóc. Czułem się dobrze przez cały dzień i gdy Michi przyspieszył, uznałem, że to jest dobry moment na to, by spróbować podzielić peleton. Ten cały czas był za duży, by doścignąć Jungelsa. Potrzebowaliśmy mniejszej grupki. Po tej selekcji, na zmiany wychodziło tylko trzech kolarzy, a rywale mocno za nami gonili. Wiedziałem, że muszę zaatakować ponownie. Gdy odpadli kolejni i została nas tylko czwórka, jadąca za Jungelsem, byliśmy w idealnej sytuacji.

Zawsze ciężko jest ograć Stybara, a dziś miał najbardziej świeże nogi w sprincie. Gdy pod koniec zaatakował, to już wtedy czułem, że będzie trudno go wyprzedzić. Nie mogę mieć do siebie żadnych pretensji po dzisiejszym występie

– powiedział Greg Van Avermaet.