fot. Mitchelton Scott

Adam Yates był dzisiaj najsmutniejszym kolarzem na podium Tirreno-Adriatico. W klasyfikacji generalnej przegrał z Primożem Rogliciem zaledwie o sekundę.

Pierwszy etap “Wyścigu Dwóch Mórz”, czyli drużynowa jazda na czas zakończył się zwycięstwem grupy Mitchelton-Scott. Adam Yates został liderem już po drugim etapie. Niebieską koszulkę utrzymał na najtrudniejszych etapach. Prowadzenie stracił dopiero na finałowej czasówce. Brytyjczyk miał 25 sekund przewagi nad Primożem Rogliciem, ale przegrał z nim o sekundę.

To była ciężka czasówka. Jechałem ją wielokrotnie i zawsze traciłem trochę czasu. Było blisko, ale nie wystarczająco. Takie jest kolarstwo

– przyznał ze smutkiem Yates w wypowiedzi dla oficjalnej strony ekipy.

Trasa jazdy na czas była płaska jak stół. To sprzyjało Primożowi Rogliciowi, który odrobił stratę do brytyjskiego kolarza.

Zrobiłem wszystko, co mogłem. Wczoraj powiedziałem, że 25 sekund to nie jest wystarczająco dużo. Jednak pojechałem dobrą czasówkę. Muszę spojrzeć wstecz, ale myślę, że moc była dobra i utrzymywałem swoją pozycję, tak długo jak tylko mogłem

– powiedział Brytyjczyk.

Nie licząc jazdy drużynowej na czas, Adam Yates nie wygrał w tym roku etapu na Tirreno-Adriatico. Po zwycięstwo etapowe 26-latek sięgnął w ubiegłym roku. Jego celem był triumf w klasyfikacji generalnej.

Nie mogłem zrobić nic więcej niż wykonałem. Wygrał najsilniejszy kolarz, ale na pewno wrócę tutaj za rok i mam nadzieję, że będę jeszcze mocniejszy

– dodał kolarz Mitchelton-Scott.

Teraz Yates skupia się na kolejnych startach. Już w przyszły poniedziałek pojawi się na starcie Volta Ciclista a Catalunya.

To był pierwszy cel na ten sezon i byłem naprawdę blisko. Jest jeszcze wiele wyścigów. Teraz wystartuję w Katalonii i w kraju basków. Moja dyspozycja jest dobra i mam kilka dni na wypoczęcie przed katalonią

– przyznał Brytyjczyk na koniec.

Najważniejszym celem dla Adama Yatesa jest Tour de France. Wcześniej czekają go starty m.in. w ardeńskich klasykach.