fot. BORA-hansgrohe

Dziewiąty start Macieja Bodnara w Strade Bianche nie skończył się zgodnie z planem. Zawodnik BORA – hansgrohe, po upadku musiał udać się do szpitala, gdzie został poddany… zszyciu.

Nie od dziś wiadomo, że popularny “Bodi” to jeden z najbardziej przydatnych pomocników podczas wyścigów klasycznych, takich jak Strade Bianche. Niestety w sobotę jeden z najlepszych polskich kolarzy ostatnich lat nie był w stanie odpowiednio wesprzeć kolegów, musząc w połowie trasy wycofać się z rywalizacji po nieprzyjemnym upadku. Dziś dowiedzieliśmy się, że kraksa skończyła się dla niego stosunkowo szczęśliwie, lecz nie obyło się bez szwów.

Strade Bianche nie poszło tak, jak sobie zakładaliśmy jako zespół. W dodatku Daniel, Gregor i ja, zaliczyliśmy kraksę w połowie wyścigu i musieliśmy wycofać się z dalszej rywalizacji. Upadek skończył się kilkoma szwami na najmniej szlachetnej części ciała, ale uspokajam kibiców, wszystko jest dobrze i mój start w Tirreno-Adriatico nie jest zagrożony

– napisał “Bodi” na swoim fanpage’u.

Dla Bodnara start w Tirreno – Adriatico będzie więcej niż istotny. Zważając na tegoroczną trasę, będzie on musiał do praktycznie ostatniego etapu opiekować się Peterem Saganem, którego stać będzie na walkę o bardzo wysokie miejsce w generalce.