fot. EF Education First-Drapac

Wietrzny i chaotyczny początek wyścigu Paryż-Nicea zbiera swoje żniwo. W wyścigu nie jadą już m.in. Warren Barguil (Arkea-Samsic) i Michael Matthews (Team Sunweb), a teraz do grona pechowców dołączył Rigoberto Uran (EF Education-First Drapac), który złamał obojczyk. 

Uran zamieszał się w kraksę 40 kilometrów przed metą drugiego etapu z metą w Bellegarde.

Miałem poważną kraksę. Dziś bardzo wiało. Liznąłem czyjeś, a później ktoś dotknął mojego. Oczywiście, że jestem rozczarowany, ponieważ miałem dobre nogi. Takie jest kolarstwo

– powiedział Rigoberto Uran po wyjściu ze szpitala.

Na szczęście Kolumbijczyk nie odniósł żadnych poważniejszych obrażeń, w tym urazów głowy. Teraz wróci on do swojego domu w Monako, gdzie w środę przejdzie operację złamanego obojczyka. Po tym, jak dojdzie do siebie, wróci do treningów na trenażerze.

To zawsze jest przykre, gdy obserwujesz poważny upadek swojego kolarza. Ci ludzie wkładają zimą mnóstwo czasu w to, aby przygotować się do pierwszych wyścigów sezonu, dlatego współczuję im, gdy doświadczają pecha. Życzymy Rigo szybkiego powrotu do zdrowia i z przyjemnością z powrotem powitamy go ścigającego się, jeśli tylko będzie gotowy

– powiedział Jonathan Vaughters, szef drużyny EF Education.

Kierownictwo amerykańskiej drużyny oraz sztab medyczny dodali, że nie będą wywierać presji na szybki powrót do ścigania Rigoberto Urana.