Szef drużyny Groupama-FDJ Marc Madiot, której były już kolarz Georg Preidler jest zamieszany w aferę dopingową wykrytą przez austriackie media, powiedział francuskiej prasie o wielkim rozczarowaniu kolarzem, któremu ufał. Zauważył również, że choć wiele zrobiono na rzecz walki z dopingiem to wojna, która trwa wciąż jest daleka od wygrania.

O tym, że Georg Preidler przyznał się do stosowania dopingu krwią poinformowała austriacka gazeta „Kronen Zeitung”. Według niej kolarz opowiedział o tym policji, ponieważ nie mógł już dłużej trzymać w sobie tej tajemnicy.

Dowiedziałem się o tym z e-maila, którego do nas wysłał, i towarzyszyło temu zaskoczenie i zawiedzenie. W wiadomości tej Georg poinformował mnie o rezygnacji z bycia członkiem naszej drużyny z efektem natychmiastowym, a ja oczywiście natychmiast to zaakceptowałem. Od wczoraj Georg nie jest już zawodnikiem naszej drużyny. To dla mnie ogromne rozczarowanie, ponieważ darzyłem tego kolarza zaufaniem. Niestety, to zaufanie zostało zniszczone. To jest jedno z założeń, jakie robisz w życiu drużyny i w życiu generalnie. Mam nadzieję, że będzie w stanie wyciągnąć wnioski z błędów, które popełnił i zobowiąże się wyjaśnić tę sprawę

– powiedział Mark Madiot gazecie „Ouest France”.

Marc Madiot, który sam w przeszłości się ścigał, a od 1997 roku, czyli od momentu jej powstania, zarządza drużyną FDJ dodał również, że sprawa Preidlera pokazuje, że wojna z dopingiem jest daleka od wygrania.

Obecna sytuacja raz jeszcze potwierdza, że powinniśmy pozostawać czujni, zaangażowani, i to jest coś, co jako drużyna próbujemy zrobić. Tak, jak powiedział prezydent MPCC (Ruchu na Rzecz Wiarygodnego Kolarstwa) Roger Legeay – zawsze trzeba mieć oczy szeroko otwarte. To zaangażowanie musi być permanentne, zarówno ze strony drużyn, jak i władz. Wierzę, że odpowiednie organy przewodzą tej walce. Zrobiliśmy już jakiś postęp, ale ewidentnie wciąż mamy dużo pracy do wykonania. Mam nadzieję, że stanie się tak w ciągu najbliższych kilku lat, to moje największe życzenie

– powiedział Madiot.

W weekend okazało, że również, że w aferę dopingową zamieszany jest były kolarz (zakończył karierę po ostatnim sezonie z powodu nieznalezienia drużyny po tym, jak rozpadła się Aqua Blue Sport) Stefan Denifl, także Austriak.

Padł on ofiarą śledztwa, jakie wobec pięciu austriackich narciarzy, którzy startowali w MŚ w narciarstwie klasycznym w Seefeld, prowadzi tamtejsza policja. Sprawa kręci się także wokół doktora Marka Schmidta, byłego lekarza kolarskiej drużyny Gerolsteiner, u którego w garażu znaleziono czterdzieści worków z krwią.