fot. UCI

Choć Victor Campenaerts jeszcze nie spróbował poprawić rekordu godzinnego, znalazł się już zawodnik, który będzie chciał wykręcić lepszy rezultat. Mowa o Mikkelu Bjergu, który ma plan na stałe zapisać się na kartach historii.

Wiele wskazuje na to, że rekord godzinny wraca do łask. Już wcześniej świadczył o tym fakt długich przygotowań Victora Campenaertsa, który w drugiej połowie kwietnia spróbuje ustanowić nowy najlepszy wynik w historii na torze w Meksyku. Co jednak ciekawe, jego wynik może zostać szybko poprawiony.

Wszystko za sprawą 20-letnego Mikkela Bjerga, który także chce zaatakować rekord godzinny i to już w czerwcu. Mistrz świata orlików na czas z pewnością jest w stanie podjąć rękawicę. W ubiegłym roku Duńczyk wykręcił bowiem rezultat 53,37 km, będącym drugim na liście wyników.

Ustanawiając swój najlepszy wynik zdałem sobie sprawę, że to rekord godzinny naprawdę mnie interesuje. Dlatego też w tym roku skupiam się na wykręceniu maksymalnego możliwego rezultatu w 60 minut. Szosa schodzi na drugi plan

– powiedział sam zawodnik.

Co ciekawe, młoda gwiazda peletonu ma też swoisty plan B. W przypadku niepowodzenia, jest już niemal pewne, że spróbuje on swoich sił ponownie, w październiku. Dokładna lokalizacja obu potencjalnych prób nie jest znana, lecz mówi się, że Bjerg pobić rekord w swoim kraju.