Abu Dhabi Tour

Ten pierwszy był paradą sprinterów na tle szkła i stali Dubaju, urozmaiconą wyścigiem pod niewielką tamę. Ten drugi, rozgrzewką w stylu all exclusive dla sennych pretendentów do tytułu w największych wyścigach etapowych. Z mariażu dni, które podczas rozgrywanych na Półwyspie Arabskim wyścigów zbyt szybko i niepostrzeżenie zlewały się w tygodnie, wyłoniła się pierwsza edycja UAE Tour – w zamyśle mająca być imprezą pod każdym względem bardziej atrakcyjną i dynamiczną.

Kolarskie narodowe toury, obok promowania dyscypliny sportu samej w sobie, mają służyć eksponowaniu walorów turystycznych i napędzaniu tejże gałęzi gospodarki danego kraju. Każdy to wie. Nacisk na ten drugi aspekt musi być tym oczywistszy w regionie, gdzie dłuższej jeździe na rowerze nie sprzyja ani dress code, ani klimat. I o ile spektakularny sukces Dubaju, gdzie wszystkie gwiazdki instagrama zdążyły w minionych miesiącach wyeksponować swoje flagowe części ciała, trudno przypisywać kolarstwu, można jednocześnie przyznać, że projekt organizacji wyścigów był częścią szeroko zakrojonej i ostatecznie skutecznej machiny promocyjnej.

Chętnie do Emiratów powracają również sami kolarze, którzy w znacznie mniejszym stopniu niż media angażują się w dyskusje dotyczące respektowania praw człowieka w regionie czy braku entuzjazmu mieszkańców wobec dyscypliny. Dlaczego?

Bliski Wschód w ciągu ostatnich kilku lat stał się popularną destynacją dla zawodowych kolarzy, oferując (zazwyczaj) mieszczące się w strefie komfortu warunki atmosferyczne i wyśmienite zakwaterowanie. Brak kibiców? Z punktu widzenia lekko niedogotowanej gwiazdy imprez etapowych jest to stosunkowo niewielka niedogodność wobec możliwości szlifowania formy poprzez prawdziwą rywalizację. Szczególnie w miejscu, które nie nazywa się Calpe.

Pierwsi smagane wiatrem i kwarcowym pyłem bezdroża Półwyspu Arabskiego eksplorowali specjaliści od wyścigów klasycznych, jednak dość szybko szansę na korzystanie ze sprzyjających warunków atmosferycznych i wyśmienitych standardów akomodacji otrzymali również sprinterzy i liderzy na większe wyścigi etapowe. I chociaż rozgrywany w październikowym terminie, Abu Dhabi Tour pasował do charakterystyki kalendarza UCI jak przysłowiowy kwiatek do kożucha, sprytnie wetknięty pomiędzy starsze imprezy w regionie Zatoki Perskiej, a Paris-Nice i Tirreno-Adriatico, jak za dotknięciem magicznej różdżki zaczął wykazywać pewien potencjał.

W ten sposób otrzymaliśmy rozwiązanie, które z pozoru ciągle nie wydawało się idealne. Pokrywając się z otwarciem belgijskiego sezonu szosowego, Abu Dhabi Tour nie mógł aspirować do roli kolejnego etapu przygotowań przed wiosenną kampanią, ani zabiegać o sto procent medialnej atencji. Skoro jednak w Zatoce Perskiej z powodzeniem budują wyspy w kształcie palmy czy gelato, znalezienie jednej góry (lub opcjonalnie jej usypanie) nie mogło okazać się szczególnie trudnym zadaniem. W ten sposób na trasie wyścigu wyrósł Jebel Hafeet i hey presto! Już jako dedykowany góralom, Abu Dhabi Tour idealnie wpisał się w lukę pomiędzy Volta ao Algarve i Vuelta a Andalucia, a pierwszymi znaczącymi celami sezonu – Paris-Nice i Tirreno-Adriatico.

Jeśli czegoś ciągle imprezie brakowało, to dynamiki, na co receptą ma być wydłużenie imprezy, już pod nazwą UAE Tour, do aż siedmiu dni i zdecydowane urozmaicenie trasy. A czy przełoży się to na bardziej ekscytującą rywalizację? To, jak zwykle, pozostaje już w rękach i nogach samych zawodników, pośród których na liście startowej znaleźli się między innymi Alejandro Valverde, Tom Dumoulin, Vincenzo Nibali czy Richie Porte.\

Trasa:

Etap 1, 24 lutego (TTT): Al Hudayriat Island › Al Hudayriat Island (16 km)

Inauguracyjna edycja UAE Tour ma coś dla każdego, czego dowodem jest już otwierający rywalizację etap drużynowej jazdy na czas. O tym, że wynik takiego odcinka potrafi ustawić klasyfikację generalną trwających zaledwie tydzień wyścigów nie trzeba nikogo przekonywać, dla organizatorów będzie on natomiast doskonałą okazją do wyeksponowania Al Hudayriat Island – kolejnej sztucznej wyspy Emiratów uformowanej za pomocą ludzkiej fantazji i maszynerii.

Etap 2, 25 lutego: Yas Island › Abu Dhabi Big Flag (184 km)

Dedykowany sprinterom odcinek, podobnie jak w ubiegłych latach, rozpocznie się w okolicach toru Yas Marina, a następnie zabierze peleton w relatywnie długą wycieczkę po Abu Dhabi. Etap zakończy się na nabrzeżu, gdzie na nieskomplikowanym technicznie finiszu popisać powinni się najszybsi kolarze peletonu.

Etap 3, 26 lutego: UAE University › Jebel Hafeet (179 km)

Jebel Hafeet decydowało o ostatecznym kształcie Abu Dhabi Tour czterokrotnie, jednak w ramach pierwszej edycji UAE Tour posłuży jedynie jako arena pierwszego starcia pretendentów do tytułu i da dodatkową szansę tym z nich, którym nie poszczęściło się podczas drużynowej jazdy na czas. Podobnie jak w latach ubiegłych, poza finałowym podjazdem pod Jebel Hafeet (10.8 km, śr. 5.4%) odcinek ten nie zawiera w sobie godnych wypunktowania atrakcji.

Etap 4, 27 lutego: Palm Jumeirah › Hatta Dam (205 km)

Po królewskim etapie Abu Dhabi Tour czas na ten, który stanowił niekwestionowany punkt kulminacyjny obfitującego w odcinki długie i płaskie Dubai Tour – finału na Mur de Huy Bliskiego Wschodu, czyli zaporze Hatta Dam. Ostatnie 20 kilometrów środowego etapu zawiera dwa dodatkowe podjazdy, jednak jeszcze raz wszystko powinno sprowadzić się do eksplozji mocy na krótkim lecz stromym podjeździe pod tamę. Spodziewamy się triumfu jednego z dynamicznych sprinterów, jednak małe luki pomiędzy pretendentami do tytułu również są możliwe.

Etap 5, 28 lutego: Flag Island › Khor Fakkan (181 km)

Po dwóch nieco bardziej angażujących z perspektywy liderów na klasyfikację generalną etapach, czas na moment oddechu. Odcinek z Szardży do Chur Fakkan zawiera po jednym podjeździe w środkowej i decydującej części trasy, jednak wiele wskazuje na to, że padnie on łupem sprinterów.

Etap 6, 1 marca: Ajman › Jebel Jais (180 km)

Decydujący o losach klasyfikacji generalnej 1. edycji UAE Tour etap wprowadza nowy podjazd pod Jebel Jais (20.6 km, śr. 5.4%), jednak zasada pozostaje ta sama – będzie płasko i bez emocji aż do finałowych 20 kilometrów piątkowego odcinka. Wzniesienie o takiej długości, choć jest znacznie bardziej regularne od Jebel Hafeet, w początkowej fazie sezonu będzie trudnym testem dla pretendentów do tytułu i powinno pozwolić na jednoznacznie wskazanie najsilniejszego zawodnika imprezy.

Etap 7, 2 marca: Dubai Safari Park › City Walk (145 km)

Ostatni etap UAE Tour będzie krótką i dynamiczną przeprawą przez Dubaj, w której finale jeszcze raz zobaczymy najszybszych zawodników peletonu.

Faworyci:

Podobnie jak w poprzednich latach, na bliskim wschodzie przyjdzie rywalizować prawdziwym gwiazdom światowego peletonu. Tworząc więc grono głównych faworytów ciężko było wymienić tych naprawdę najlepszych i najsilniejszych, tym bardziej, że wbrew pozorom, gór nie jest wiele i wszystko się może zdarzyć. Ze względu na posiadane już kilometry wyścigowe w sezonie 2019, numer jeden przypada Alejandro Valverde (Movistar), który z pewnością będzie chciał powalczyć o pierwszy triumf w roku. Tuż za nim znajduje się wielka dwójka czasówców – Tom Dumoulin (Sunweb) oraz Primoz Roglic (Jumbo – Visma). Obaj zawodnicy dopiero jednak zaczynają sezon i ich dyspozycja jest dużą niewiadomą. Z nieco niższych pozycji wyskoczyć mogą za to tacy kolarze jak Richie Porte (Trek – Segafredo), Emanuel Buchmann (BORA – hansgrohe) czy Roman Kreuziger (Dimension Data). Poscy kibice będą za to z pewnością obserwować rezultaty Michała Kwiatkowskiego (Sky).

Naturalnie impreza będzie transmitowana przez stację Eurosport, która kolarskie emocje będzie na swoich kanałach przeplatać z mistrzostwami świata w narciarstwie klasycznym w Seefeld.