fot. EF Education-First Drapac

Michael Woods (EF Education First-Drapac) ma jeden wielki cel na sezon 2019 – otrzymać powołanie na Tour de France. Do podjęcia tego wyzwania zachęciły Kanadyjczyka niespodziewane sukcesy m.in. w hiszpańskiej Vuelcie i w mistrzostwach świata. 

Do 25. roku życia był jeszcze biegaczem, ale występy w 2018 roku udowodniły, że Woods nie stracił na zmianie uprawianej dyscypliny – wręcz przeciwnie. Wygrał etap w wielkim tourze, był drugi w monumencie i zdobył brązowy medal mistrzostw świata na bardzo trudnej trasie w Innsbrucku.

Teraz nadszedł więc czas na spełnienie marzenia każdego zawodowego kolarza – udział w Tour de France.

Powiedziałem drużynie, że bardzo chciałbym wystartować w tegorocznym Tourze. To jest coś, czego do tej pory nie zrobiłem, dlatego stanowi mój wielki cel w tym sezonie

– mówi wprost Woods.

Podopieczni Jonathana Vaughtersa zbudują zespół wokół drugiego w 2017 roku Rigoberto Urana. Planem B z pewnością będzie zaś Tejay van Garderen, który dwukrotnie plasował się na piatym miejscu w klasyfikacji generalnej. Wobec tego Woods, jeśli wystartuje, będzie musiał pogodzić się z rolą pomocnika.

Rozumiem, jak to będzie. Będę gościem rozwożącym bidony, jeśli zajdzie taka potrzeba. Zdaję sobie z tego sprawę, ponieważ pojedziemy tam z takimi kolarzami jak Rigo i Tejay, którzy obaj są doświadczeni w tym wyścigu. Musimy stworzyć skład, który będzie im pasował. Zatem jeśli wpiszę się w tę układankę i będę znajdował się w dobrej formie, to miejmy nadzieję zobaczycie mnie w tegorocznej edycji

– powiedział Woods.

Michael Woods ściga się obecnie w wyścigu Tour Down Under. Poza Wielką Pętlą jego duży cel stanowią ardeńskie klasyki, na które chce wrócić w wysokiej formie. Przypomnijmy, że w ubiegłorocznej edycji Liège-Bastogne-Liège był drugi.

Ponadto 32-latek ma nadzieję, że w uzyskaniu miejsca w składzie drużyny EF Education First-Drapac na Tour de France pomoże mu fakt, iż w tym sezonie opuści Giro d’Italia z powodu sezonowej alergii, która dokucza mu właśnie w maju.

W trakcie ery Lance’a Armstronga oglądałem Tour każdego lata. Gdy to robiłem, myślałem sobie: mógłbym w tym wyścigu wystartować, nie wygląda na taki ciężki. Na szczęście moi rodzice we mnie wierzyli i nauczyli mnie mieć wielkie marzenia

– zakończył Michael Woods.