Kross na przyszły rok przygotował – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – wiele nowości. Nowa linia produktów dla pań, kolejne eBike’i, gravele, przełajówki – na Media Days w Hotelu Malinowy Dwór było co testować!

Mniej lub bardziej nowe produkty polskiej firmy poznaliśmy już jakiś czas temu – wiadomo było, że pojawią się modele Vento Woman, CX (przełajówki) i Esker (gravel), a sama linia Vento została nieco przebudowana. Dzięki zaproszeniu na Kross Media Days mogliśmy przekuć teorię w praktykę i przetestować niektóre z nowości na pięknych trasach Gór Izerskich. Pierwszego dnia jednak najpierw dodatkowe informacje od zespołu – przede wszystkim producent pochwalił się, że swój najlepszy karbon będzie teraz produkował w fabryce pod Przasnyszem, co poprawi jakość oferowanych rowerów.

Esker moja miłość, Le(i)a Boost – niech moc będzie z Tobą!

Dzień testów podzielony był na dwie tury, by pozwolić na dość dokładne sprawdzenie jak największej liczby rowerów. Jako szosowo-przełajowy zapaleniec z łatwością wybrałem modele Esker 6.0 (najwyższy oferowany gravel) i CX 4.0 (najwyższa oferowana przełajówka). Nasza Pani fotograf Paulina, zdecydowała się na sprawdzenie eBike’ów – Lea Boost i Soil Boost. Spakowani wybraliśmy się na pierwszą część (Esker i Lea Boost) kierując się na zielony szlak, który na mapie zdawał się być idealną trasą szutrowo-asfaltowo-terenową, a okazał się… piekielnie ciężkim podejściem pod Smrek. Cóż – przynajmniej z pewnością możemy stwierdzić, że gravel Krossa jest dość wygodny do noszenia.

Dalsza część zwiedzanych szos była już bardziej przyjazna, dzięki czemu udało się sprawdzić zachowanie Eskera w czasie jazdy. Osobiście zazwyczaj moja sympatia kierowała się raczej w kierunku wysiłku typowego dla wyścigów przełajowych, a nie gravelowych – godzina, półtorej „atak atak atak” wygrywa z długimi kilometrami wycieczek. Tym razem jednak nowy rower Krossa bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i zdecydowanie zdobył moje serce – faktycznie geometria, zastosowana kierownica czy opony sprawiają, że na szutrach i w lekkim terenie Esker jest bardzo komfortowy, ale nie ślamazarny. Kosztujący 5999zł rower z Shimano 105 i hydraulicznymi hamulcami tarczowymi wydaje się być świetną propozycją. Nie do końca przypadły mi do gustu fabryczne opony WTB Riddler – samo ogumienie jest jak najbardziej w porządku, ale szerokość 700x37C nie sprawdza się na troszkę luźniejszej nawierzchni. Na szczęście rower przyjmuje sporo więcej – nawet do 45C.

Lea Boost z kolei… zachwyciła. Aluminiowy hardtail z osprzętem Shimano Deore jest pozycją więcej niż wystarczającą do amatorskiego użytku – czy to pokonywania wielu kilometrów szutrów czy jednak walki z bardziej wymagającymi trailami. Lea ma odpowiednią dla pań geometrię, nieco węższą kierownicę, wyprofilowane siodło, ale naturalnie głównym aktorem jest tu wspomagający kolarkę silnik Shimano Steps – dzięki takiemu wsparciu osoby, które nie mają ochoty zmagać się z wielkimi nachyleniami, nie mają siły czy nawet zdrowie nie pozwala im na duży wysiłek, mogą na rowerze zwiedzać niemal każdy teren. Gdyby jeszcze nie ta cena…

Hej ho, hej ho, na single by się szło

Na popołudniowej „sesji” stwierdziliśmy, że nie ma co ryzykować dalszych wycieczek po nieznanych szlakach i pojechaliśmy na singletracki pod Smrkiem. Dość łatwe technicznie, ale kręte trasy okazały się idealnym poligonem doświadczalnym dla Vento CX 4.0 i Soila Boost. I… oba rowery nie zdobyły naszych serc tak jak Esker i Lea Boost. Naturalnie nie oznacza to, że są gorsze, ale bardziej ukierunkowane na konkretnego użytkownika i cel.

Przełajowy CX 4.0 ma dość zwartą geometrię, jest bardzo twardy (dłonie zaczynają narzekać po kilku kilometrach). SRAM Apex działa „jak trzeba”, a sam rower zachęca do ciągłych skoków. Brakuje mu jednak możliwości zamontowania szerszych opon (oczywiście w zawodach przełajowych i tak nie można przekroczyć 700x33C). To sprawia, że CX nie jest tak uniwersalny jak Esker – idealnie sprawdzi się jako zimowy rower treningowy dla szosowców czy maszynę zachęcającą do pierwszych kroków w przełajach, ale niekoniecznie pozwoli na wiele godzin w siodle. Jak mówią w Krossie – na CX 4.0 mamy się wyjechać w godzinę-półtorej i z zadowoloną miną (i najlepiej tonami błota) wrócić do domu.

Podobnie jest z Soilem Boost. Ciężki, mało zwrotny full czeka na silnego użytkownika, który go rozpędzi i bez strachu wykorzysta damper do pokonywania najtrudniejszych technicznie tras. Dla początkujących czy spokojniej jeżdżących nie do końca pomoże nawet Shimano Steps – po prostu charakter Soila sprawia, że na szlaku jest ociężały i niewygodny – w końcu jego zadaniem jest walczyć ze skokami i głazami, a nie stosunkowo gładkimi trasami…

Bartek Woliński / wolisphoto

Panie na szosy!

Interesującą nowością były też oczywiście dwa modele z linii Vento Women. Okazało się jednak, że to nie do końca nowość… Kross przystosował „tradycyjne” szosy do potrzeb pań (m.in. siodełkiem, kierownicą), ale nie zmienił geometrii ramy jedynie „dokładając” mniejsze rozmiary tak, by dopasować rower nawet dla osób o wzroście 150cm. Jak wyjaśniła nam zajmująca się projektem Anna X chodzi o to, by najpierw sprawdzić jak rynek zareaguje na wprowadzenie Vento Women. Jeśli „załapie”, to w niedalekiej przyszłości możemy się spodziewać również zmian w budowie samej ramy. A z pewnością warto – panie będą wdzięczne za idealne dopasowanie, a panowie za dodatkowy argument za „wyciągnięciem” swoich partnerek na wspólne wycieczki!

Przyznajemy bez bicia, że nowa oferta Krossa jest sporym krokiem naprzód. Nie tylko ze względu na wkroczenie na kolejne rynki (gravelowe czy przełajowe), ale też na poszerzenie „starych” linii bez… zwiększania ceny. Okazuje się bowiem, że w porównaniu do kończącego się roku żaden model nie podrożeje, a wiele z nich stanieje – brzmi dobrze! Dzięki Media Days mogliśmy się przekonać, że jakościowo Kross nie odstaje od gigantów z Włoch, Azji czy Ameryki Północnej – tylko czekać aż przetestowane przez nas modele pojawią się w sprzedaży!