Fot. Il Lombardia

Vincenzo Nibali (Bahrain-Merida) będzie bronił tytułu zwycięzcy w wyścigu Il Lombardia w formie, którą określił mianem “incognito”. Włoskim mediom opowiadał przed ostatnim monumentem sezonu również o przyszłości i o tym, że chciałby otrzymać ofertę kontraktu od Team Sky. 

Do mistrzostw świata w Innsbrucku Vincenzo Nibali nie odzyskał stuprocentowej formy, którą najprawdopodobniej przygotował na Tour de France. Nigdy nie dowiedzieliśmy się, jak daleko zaszedłby we francuskim wielkim tourze, ponieważ jeden z kibiców wywrócił go na podjeździe pod Alpe d`Huez. W rezultacie lider Bahrain-Merida złamał kręg w kręgosłupie i przez kilka tygodni nie jeździł na rowerze.

Moja forma jest incognito. Mogę zrobić jedynie, to co mogę. Moje nogi są, jakie są. W tym wyścigu będę musiał zaciskać zęby i starać się jechać z jak największą determinacją. Nawet nie trenowałem specjalnie z myślą o Lombardii, nadal korzystam z formy, którą miałem we Vuelcie, w mistrzostwach świata i w Giro dell`Emilli, gdzie byłem ósmy

– przyznał Nibali.

Mimo wszystko charakterystyka trasy “wyścigu spadających liści” faworyzuje Vincenzo Nibaliego, który wygrywał go dwukrotnie w karierze – w 2015 i w 2017 roku. W marcu zwyciężył zaś w Mediolan-San Remo, który jest co prawda nieco łatwiejszy, ale również wymaga dobrej jazdy po krótszych podjazdach i wysokich umiejętności zjazdowych.

Trasa z Bergamo do Como odpowiada mi idealnie, ponieważ są długie podjazdy i techniczne zjazdy. Wygrałem Lombardię w Como dwukrotnie i bardzo chciałbym to zrobić jeszcze raz. Jednak wiem, że będzie to bardzo trudne

– dodał “Rekin z Messyny”.

W niedzielę Nibali poleci do francuskiego Nantes, by wystartować w Chrono des Nations. Następnie uda się na Zanzibar, na zasłużone wakacje. “La Gazzetto dello Sport” sugeruje, że podczas urlopu Sycylijczyk będzie miał czas na rozważanie swojej przyszłości po sezonie 2019. On sam przyznał na jej łamach, że miał ofertę od…Team Sky.

Był taki moment, że rozmawialiśmy [z drużyną Sky], ale ja miałem wówczas ważny kontrakt. Zobaczymy. W tej chwili nie ma nic na rzeczy. Najpierw chciałbym zakończyć sezon, odpocząć, zregenerować się, a potem wznowić treningi i pracować nad słabościami.

Przyznam jednak, że pochlebiłaby mi oferta od Team Sky, chciałbym ją dostać. To byłoby miłym wyzwaniem, którego nie podjąłem w przeszłości [Vincenzo Nibali otrzymał ofertę od Team Sky w czasach, gdy jeździł w Cannondale – przyp. M.W.]. Nie żałuję tego, ale to unikatowa drużyna, która umożliwi tobie osiągnięcie sukcesów, których nigdy wcześniej nie zdobyłeś

– zakończył Nibali.

W listopadzie “Rekin z Messyny” skończy 34 lata. Wciąż jednak nie brakuje mu ambicji i chęci do ścigania, zatem z pewnością ważne będzie dla niego to, gdzie spędzi ostatnie lata profesjonalnej kariery kolarskiej. Do 2019 roku ma ważną umowę z Bahrain-Merida, ale jak na razie nikt nie złożył mu oferty jej przedłużenia.