fot. Team Sky

W kolarstwie rzadko zdarza się, by zawodnik podpisał z jakąś drużyną aż pięcioletni kontrakt, ale właśnie coś takiego stało się udziałem Egana Bernala, który do 2023 roku będzie kolarzem Team Sky.

Dla 21-letniego Kolumbijczyka dobiega końca pierwszy sezon w drużynie rangi World Tour. W tym czasie wygrał wyścigi Colombia Oro y Paz oraz Tour of California. Podczas debiutu w Tour de France odegrał zaś kluczową rolę w zwycięstwie Gerainta Thomasa. Właściwie mówi się, że gdyby nie on, “Gee” nie założyłby maillot jaune.

Zdaję sobie sprawę, że pięć lat to długi okres czasu i że podpisywanie tak długich kontraktów nie jest powszechne w kolarstwie, ale ta drużyna jest dla mnie wspaniała. Dała mi wszystko, czego oczekiwałem i o co prosiłem, dlatego z podekscytowaniem spoglądam w przyszłość. Chcę rozwijać się jako kolarz – uczyć się od najlepszych i pomagać najlepszym, a przy okazji stać się kluczowym kolarzem tego zespołu

– skomentował przedłużenie swojej umowy Bernal.

Magazyn “Procycling” donosił niedawno, że gdyby nie przydarzyła mu się poważna kraksa w wyścigu Clasica San Sebastian, Egan Bernal wystartowałby w hiszpańskiej Vuelcie, a więc w pierwszym roku ścigania na najwyższym poziomie, wziąłby udział w dwóch trzytygodniowych wyścigach.

Założyciel i szef Team Sky Dave Brailsford wyraził pewność, że Kolumbijczyk jest w stanie wygrać w przyszłości wielki tour, dlatego też, gdy przeminie era Froome`a, Thomasa i Kwiatkowskiego, Bernal odbierze od nich pałeczkę. Jednocześnie Brailsford jest dumny, że to właśnie jego zespół stoi za rozwojem i pielęgnacją wielkiego talentu, jakim jest 21-latek.