fot. ASO/Alex Broadway

Druga część tegorocznego Tour de France już za nami. Przez ostatnie 6 dni byliśmy świadkami kapitalnej walki najlepszych kolarzy na świecie. Przyszedł więc czas na oceny.

Plusy:
Alpejski rollercoaster
Zaczęło się niemrawo od bardzo spokojnego etapu do Le Grand Bornand, by później uderzyć z największą możliwą mocą. Dwa dni spędzone w Alpach, zakończone podjazdami do La Rosiere i Alpe d’Huez były prawdziwie elektryzujące. Długie ataki, wiele emocji i okrutne cięcie w gronie faworytów – właśnie tego oczekiwaliśmy. Oby tylko w Pirenejach było podobnie.

Otwarte bramy
Co chyba najważniejsze, po pierwszych górskich odcinkach wciąż nie wiemy kto sięgnie po triumf w całym wyścigu. Dwa tygodnie ścigania wydają się wskazywać na Gerainta Thomasa, lecz Chris Froome i Tom Dumoulin mogą jednym atakiem i dobrą czasówką wszystko pomieszać. Z tyłu na pewno nie poddadzą się także Romain Bardet i Primoz Roglic, którzy próbowali już akcji ofensywnych. Wydaje się, że właśnie ta piątka pozostała w walce o najwyższe laury. Już jutro pierwsza szansa do rozkręcenia kolejnego piekła. Czy Bardet odskoczy na zjeździe do Luchon?

Niezawodny
W całym górskim szumie chcielibyśmy jednocześnie pochwalić Petera Sagana (cóż za nowość). Słowak nie tylko zdołał wygrać kolejny etap, ale także pojechał świetny etap do Mende oraz i godny podziwu sposób przetrwał najtrudniejsze, górskie etapy. W tym momencie mistrz świata jest… 45 w klasyfikacji generalnej. Zaskoczeni?

Minusy:
Zniszczone marzenie
Teraz przyszedł czas na kilka słów o tym, co boli większość z nas. Po bardzo dobrym pierwszym tygodniu, Rafał Majka nie wytrzymał Alp. Co jest temu winne? Dowiemy się pewnie po wyścigu. Teraz musimy ponownie pogodzić się z faktem, że lider BORA – hansgrohe może już tylko powalczyć o kolejne zwycięstwa etapowe.

Gigant na glinianych nogach
Pozwolą Państwo, że się powtórzymy. Póki co, ekipa Movistar, która miała największe argumenty by przeciwstawić się zespołowi Sky, jedzie naprawdę przeciętny wyścig. Ani Landa, ani Quintana, ani Valverde nie są w stanie dorównać czołowej piątce generalki, co boleśnie udowadniają liczby. Czy trzeci tydzień będzie lepszy?