fot. LottoNL-Jumbo

Etap do Mende nic nie wniesie? Brednie! Kolarze pokazali dziś, że odcinki w Masywie Centralnym, podobnie jak te w Wogezach, mogą naprawdę dużo zmienić. Czas na oceny po dzisiejszym, czternastym etapie Tour de France.

Plusy:
Wojna dziesięciominutowa
Na ostatnim podjeździe dnia, zarówno zawodnicy jadący w ucieczce, jak i faworyci, pokazali, że krótkie i strome podjazdy także mogą stworzyć kapitalne widowisko. Walka Fraile, Alaphilippe’a i Stuyvena do samego końca trzymała w napięciu, tak samo jak rywalizacja czołowych kolarzy klasyfikacji generalnej. Jesteśmy zakochani w Mende, zdecydowanie.

Niezniszczalny romantyk
O Peterze Saganie można powiedzieć wiele rzeczy. Nikt jednak nie ma prawa stwierdzić, że jest to kolarz, który kiedykolwiek się poddaje. Ciężki podjazd, długa ucieczka, ataki najsilniejszych zawodników i… Sagan wśród nich. Jego czwarta pozycja na dzisiejszym etapie była zaskoczeniem, co by nie mówić. Niesamowity kolarz.

Aktywna walka o podium
Aż chciałoby się krzyknąć “dawaj Primoz!”. Słoweniec jedzie do tej pory bardzo dobry wyścig i nie zamierza na tym kończyć. Kolarz LottoNL – Jumbo jest wciąż bardzo blisko podium klasyfikacji generalnej, a jego umiejętność jazdy na czas może pozwolić powalczyć nawet z Tomem Dumoulin. Były skoczek na podium Wielkiej Pętli? Byłoby to wielkie wydarzenie.

Minusy:
Podróż w czasie
Co by nie mówić, jedynym minusem dzisiejszego etapu jest długość trwania. Ze względu na dużą przewagę ucieczki, spędziliśmy dzisiaj przed telewizorami kilkanaście minut więcej niż normalnie. Kolarze nie byli dziś zbyt pobłażliwi dla fanów skoków narciarskich. Niestety.