Informacja o przejęciu ekipy BMC Racing Team przez Dariusza Miłka obiegła już cały świat. Emocje pomału opadają, a kibice zadają podstawowe pytanie – co to oznacza dla polskiego kolarstwa? Postaramy się to jak najprościej wytłumaczyć.

Jak wiadomo, inwestycja jednego z najbogatszych Polaków w grupę World Tour nie jest jednoznaczna z fuzją dawnego BMC Racing z obecnym CCC Sprandi Polkowice. Wręcz przeciwnie. Mecenas polskiego kolarstwa najzwyczajniej w świecie staje się głównym żywicielem projektu Jima Ochowicza, który z polską ekipą ProConti nie ma najmniejszego związku. Nie oznacza to jednak, że Miłek zupełnie odwróci się od kolarstwa w kraju.

Jak wiadomo, zespół w sezonie 2019 wciąż będzie zarejestrowany w USA. Jedynym zawodnikiem potwierdzonym do startów w CCC jest jednak Greg van Avermaet, który podpisał roczny kontrakt. Na konferencji prasowej zapowiedziano, iż zespół będzie liczył 23-25 kolarzy. Tym samym, należy w inteligentny sposób wypełnić puste pola.

W tym momencie piłeczka kieruje się w kierunku Dariusza Miłka. To on bowiem będzie miał z pewnością bardzo dużo do powiedzenia jeśli chodzi o skład zespołu w sezonie 2019. My, kibice, możemy jedynie liczyć, że w drużynie znajdzie się miejsce dla co najmniej kilku polskich kolarzy.

Już teraz mówi się, że nową ekipę zasilić powinni najmocniejsi zawodnicy tegorocznej drużyny ProConti. Dużo ciepłych słów dało się usłyszeć o Janie Tratniku, Marko Kumpie, Amaro Antunesie czy dwójce Schlegel – Sisr, dla których z pewnością byłby to sportowy awans. Liczymy jednak, że nowy sponsor drużyny Ochowicza z przyjemnością będzie widział w swoich barwach takich kolarzy jak Szymon Sajnok, Alan Banaszek, Łukasz Owsian, Michał Paluta czy Paweł Cieślik. Należy jednak pamiętać, że jazda w pierwszej dywizji to też duże wyzwanie ze sportowego punktu widzenia. Tym samym w ekipie na pewno przydałoby się kilku mocnych zawodników, którym kończą się kontrakty. Mowa tu o kolarzach pokroju Andre Greipela, Rui Costy, Sergio Henao czy nawet Jana Bakelantsa. W końcu ktoś musi pomagać Gregowi van Avermaetowi oraz walczyć choćby o etapy wielkich tourów.

Dodatkowym “plusem” dla nowego projektu jest “wielki transfer” sztabu i obsługi. Wydaje się, że pracę w World Tourze powinni znaleźć Piotr Wadecki czy Robert Krajewski, a także całe grono masażystów i mechaników, co z pewnością mogłoby odpowiednio wpłynąć na polskie kolarstwo w kolejnych latach.

Dodatkowo nieco uspokajamy. Wiele wskazuje na to, że “drugi zespół CCC” wciąż powinien istnieć. Według nieoficjalnych informacji, będzie on zapleczem dla grupy World Tour, co z pewnością byłoby bardzo dobrą informacją dla najmłodszych kolarzy, którzy mieliby możliwość przejścia trudnych lat orlika w dobrze zorganizowanym zespole.

Jednocześnie, co ciekawe, podstawowe strzelby Dariusza Miłka nie będą już mogły walczyć w CCC Tour – Grody Piastowskie. Ciekawe jak ten problem zostanie rozwiązany.