fot. BORA-hansgrohe

Przyszedł Le Tour, wróciły oceny! Nerwowy pierwszy etap może nie był decydujący, lecz trochę się działo. Oto, co zapadło nam w pamięć.

Plusy:
Perfekcja Lefevere’a
Można Patricka Lefevere’a nie lubić. Można nie przepadać za jego kolarstwa. Jednego jednak nie można mu odmówić. Belg jest absolutnym geniuszem, jeśli chodzi o wybory personalne i odpowiednią organizację zespołu. Dzisiejszy triumf Fernando Gavirii to kapitalna praca całego zespołu Quick – Step Floors. Wataha pokazała kły, ponownie.

Wszystko pod kontrolą
Rafał Majka w top 10 na płaskim etapie? Nie mamy nic przeciwko, choć jest to trochę niebezpieczne. Najważniejsze jednak, że zgodnie z zapowiedziami, lider BORA – hansgrohe zabiera się na ostatnich kilometrach z całym pociągiem Petera Sagana, co minimalizuje ryzyko poniesienia strat.

Minusy:
No i w p…, i wylądował
Pierwszy etap, pierwsze straty. Chris Froome nie miał dziś zbyt dużo szczęścia. Co prawda uniknięcie uderzenia w przydrożny słupek było naprawdę ładne, lecz dodatkowe 20 sekund w klasyfikacji generalnej może okazać się kluczowe. Oczywiście cały misterny plan wygrania TdF jeszcze nie w p…u, ale na pewno start mógł być lepszy.

Za wysokie progi?
W stawce zawodników startujących w TdF jest jeden sprinter, który dziś nas nieco zawiódł. Mowa o Sonnym Colbrellim, który zdecydowanie nie miał najlepszego dnia. Wiele mówi o tym jego druga pozycja, jeśli chodzi o zawodników zespołu (wyżej etap ukończył Nibali). Oby były to złe dobrego początki.