Santos Tour Down Under

Niemiecki sprinter wraca na Tour de France udowodnić, że zeszłoroczny występ był jedynie wypadkiem przy pracy.

Przez 10 sezonów każdy start Gorilli w Wielkim Tourze oznaczał przynajmniej jeden etapowy sukces. W sumie aż dwanaście trzytygodniówek z rzędu niemiecki sprinter kończył z wygraną, ale rekord dobiegł końca podczas ubiegłorocznego Tour de France – tam sprinter był trzykrotnie trzeci i raz drugi, ale ani razu nie zwyciężył. Teraz 35-latek wraca do Francji, by udowodnić swoją skuteczność.

Po powrocie [Greipel miał przerwę przez kontuzję odniesioną w Milano-Sanremo – przyp.red] wszystko szło dobrze, wygrywałem w 4 Jours du Dunkerque i Tour of Belgium. Ostatnio nie było zwycięstw, ale liczby mówią, że w lipcu będę w szczytowej formie. Walka w Tourze rozpocznie się od pierwszego dnia. Żółta koszulka będzie na wyciągnięcie dłoni, ale nie chcę o tym mysleć. Skupiam się na zwycięstwach, a jasne jest, że im szybciej przyjdą tym lepiej

– mówi przed wyścigiem sprinter.

Wielkiej Pętli Niemiec będzie miał do dyspozycji bardzo mocny “pociąg”. Ostatnim rozprowadzającym został Jasper De Buyst, ale ważnymi ogniwami będą też Marcel Sieberg i Jens Keukeleire. Niewykluczone, że w pomoc liderowi włączy się też debiutujący w Tour de France Tomasz Marczyński.

Jasper zawsze bardzo dobrze się ustawia i ma ogromną moc, która czyni z niego świetnego ostatniego rozprowadzającego. Dzięki jego torowym umiejętnościom potrafi długo utrzymywać mocne tempo. Tour to dla niego krok do przodu, jestem pewien, że wiele się nauczy. Mam nadzieję, że współpracując osiągniemy sukces. Jasper i Marcel Sieberg dobrze się dogadują, a pomoże nam jeszcze Jens Keukeleire. Ekipa wokół mnie jest bardzo silna, możemy rozegrać własny sprint, bez oglądania się na inne zespoły

– zakończył Gorilla.