Tour Down Under / Matthew Agius

Ważą się losy ekipy BMC Racing. Jej menedżer, Jim Ochowicz, wciąż nie zdołał znaleźć sponsorów, którzy pozwoliliby utrzymać grupę na tym samym poziomie finansowania, co do tej pory. Amerykanin poprosił swoich kolarzy o jeszcze kilkanaście dni cierpliwości.

Już pod koniec sezonu 2016 pojawiały się głosy, że szwajcarska firma wspierać grupę kolarską będzie jedynie do końca 2017 roku. Ostatecznie współpracę udało się nieco wydłużyć, lecz teraz przyszłość teamu Jima Ochowicza stoi pod gigantycznym znakiem zapytania. Przynajmniej rywalizującego na tak wysokim poziomie jak dotąd. Udało się bowiem pozyskać kilku sponsorów, lecz by utrzymać budżet z ostatnich lat (a tym samym – zatrzymać wszystkie największe gwiazdy w zespole) potrzebna jest jeszcze jedna umowa z dużą marką.

Pierwotnie Ochowicz zapewniał swoich zawodników, że wiążące decyzje dotyczące istnienia grupy zapadną do końca kwietnia. Belgijskie media donoszą jednak, iż poprosił kolarzy o jeszcze jeden-dwa tygodnie cierpliwości. Jeżeli do tego czasu nie uda mu się znaleźć firmy, gotowej wspierać ekipę przez kilka najbliższych lat, da im wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy.

Ewentualny rozpad grupy BMC mógłby wprowadzić spore zamieszanie na rynku transferowym. Wolnymi zawodnikami byliby bowiem między innymi Greg Van Avermaet, Dylan Teuns czy Richie Porte.