fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Jeden z liderów drużyny Mitchelton-Scott, Esteban Chaves, przygotowuje się do Giro d`Italia w okolicach Paipy, górskim regionie w Kolumbii, który rozsławił inny znany Kolumbijczyk – Nairo Quintana (Movistar). 

Sezon 2016 był jak dotąd najlepszym w karierze 28-letniego Chavesa. Zajął drugie miejsce w Giro d`Italia i trzecie w hiszpańskiej Vuelcie. Po poprzednim roku, w którym zmagał się z kontuzjami i problemami osobistymi, postanowił zrealizować ten sam plan treningowy, co dwa lata temu.

W tym celu, wraz z kolegą z drużyny Mitchelton-Scott Samem Bewleyem, ich trenerem oraz lokalnymi mechanikiem i masażystą, Esteban Chaves opuścił rodzinną Bogotę i udał się do Paipy, górskiego regionu w Kolumbii, w którym do swoich “wielkotourowych” zwycięstw przygotował się Nairo Quintana.

Czy jestem lepszy, a może tak samo dobry jak w 2016 roku? Dobre pytanie. Sam zadaje sobie czasami to pytanie. Nie wiem, zobaczymy podczas Giro d`Italia. Czasami myślę, że moja forma jest lepsza niż w 2016 roku, a innym razem mam wątpliwości. Zwłaszcza tutaj w Paipie, podjazdy są dla mnie nowe i nie mogę porównywać moich osiągnięć z poprzednimi treningami

– wyjaśnił Chaves.

Zawsze uśmiechnięty Kolumbijczyk wygrał etap i klasyfikację generalną wyścigu Herald Sun Tour, następnie dobrze zaprezentował się w jeździe indywidualnej na czas w Paryż-Nicea. Natomiast po starcie w Tour of Catalonia, tak jak w 2016 roku, wrócił do Kolumbii, by sfinalizować przygotowania do Giro.

Wprowadziliśmy pewne zmiany, które przyniosły pozytywne skutki, więc wygląda na to, że wszystko jest na dobrej drodze. Rzeczy przychodzą nieco łatwiej, w tym sensie, że możemy spać spokojniej, bo wciąż trzeba ciężko trenować

– powiedział Esteban Chaves.

Na zakończenie kolarz Mitchelton-Scott przypomniał, że w kraksie w Trofeo Laigueglia 2013 omal nie stracił życia, więc teraz oprócz pogoni za sukcesami, cieszy się po prostu życiem. Radość czerpie z tak małych i jednocześnie wielkich rzeczy, jak pokazywanie Samowi Bewley`owi jedzenia, którego ten nigdy wcześniej nie jadł, czy z przygotowań do pierwszej w życiu podróży do Izraela, skąd wystartuje tegoroczna edycja Corsa Rosa.

Ja po prostu cieszę się życiem, czyli robię to, o czym ludzie często dziś zapominają. Większość z nich porusza się jedynie między domem a pracą, pracą a domem i tak w kółko, a do tego wiecznie tkwi w korkach. My podróżujemy po świecie i jeździmy na rowerach. To wyjątkowe życie. Jestem szczęściarzem, więc zamierzam się uśmiechać

– zakończył Chaves.