Movistar Team / Twitter

Wyścig E3 Harelbeke znany jest jako próba generalna przed Ronde van Vlaanderen, dlatego jego mieniąca się od gwiazd lista startowa zazwyczaj zawiera wszystkich pretendentów do tytułu w drugim monumencie sezonu. Pośród rosłych specjalistów od północnych klasyków znalazł się jednak drobny Bask, którego udział w imprezie miał przygotować do jednego z kluczowych etapów tegorocznej edycji Tour de France. Mikel Landa – król górskich przełęczy od Picos de Europa po Dolomity – nie uniknął błędów debiutanta, jednak przetrwał ten nierówny pojedynek z brukami Flandrii.

Przed rozpoczęciem rywalizacji zawodnik Movistaru był w bardzo dobrym nastroju, choć bez jakiegokolwiek zawahania przyznawał, że nie miał pojęcia, czego się spodziewać. Po brukach nie jeździł nawet podczas treningów…

Nie, nigdy.

– wg. Cyclingnews Landa miał odpowiedzieć na pytanie, czy kiedykolwiek wcześniej jeździł po brukach po czym doprecyzował, że to samo tyczy się treningów.

Przed nami bardzo ważny etap Tour de France i uznałem, że powinienem nauczyć się, jaki jest optymalny sposób na pokonywanie tego typu odcinków.

Nie boję się jednak. Jestem tu dzisiaj, by się uczyć i postaram się czerpać z tego radość na tyle, na ile będzie to możliwe.

Tak było przed wyścigiem. Mikel Landa ukończył E3 Harelbeke na 86. miejscu, docierając na metę w 40-osobowej grupie, u boku między innymi Stijna Devoldera, Arnaud Demare’a i Łukasza Wiśniowskiego. Bask nie uniknął udziału w dużej kraksie, która miała miejsce w środkowej części wyścigu, jednak nie odniósł w jej wyniku poważniejszych obrażeń.

Oto, jak podsumował ten chrzest ognia:

To doświadczenie było czymś zupełnie odmiennym w stosunku do wszystkiego, czego wcześniej zaznałem. Było bardzo ciężko. Nie chciałbym robić tego codziennie, jednak cieszę się, że mogłem tego zasmakować.

Ta kraksa zrujnowała dla mnie wyścig. Po niej nie byłem już w stanie przeskoczyć go grupy jadącej na czele, jednak dzięki temu mogłem dokładnie zobaczyć, jak to działa na brukach.

Teraz lepiej wiem, jaką linią najlepiej jest pokonywać brukowane sektory, jakie jest optymalne ciśnienie opon, a przede wszystkim jak istotna jest jazda na odpowiedniej pozycji w peletonie. Cieszę się, że tu byłem – bardzo tego potrzebowałem.

I choć bruki solidnie sponiewierały jego drobne ciało, nawet on dostrzegł w północnych klasykach piękno…

Bruki, pomimo ich trudności, są właściwie piękne. Tłumy fanów są tak blisko, mijamy ich jadąc wąskimi drogami. To było naprawdę pozytywne doświadczenie.