Team Sky / Twitter

Rozgrywany na krętych szosach Lazurowego Wybrzeża ostatni odcinek wyścigu Paryż-Nicea przyzwyczaił nas w ostatnich latach do krzesania spektakularnych fajerwerków, a w nawiązaniu do tej tradycji nie przeszkodziła nawet absencja Alberto Contadora. Obfitujący w wydarzenia niedzielny etap Wyścigu Ku Słońcu podsumowali Simon Yates (Mitchelton-Scott), David De La Cruz (Team Sky) i bracia Izagirre (Bahrain-Merida).

Największym przegranym ostatniego dnia rywalizacji był Simon Yates, który pomimo heroicznej i niestety samotnej walki z własnymi słabościami, nie zdołał obronić prowadzenia w klasyfikacji generalnej imprezy. 25-letni Brytyjczyk z optymizmem podkreślał jednak, że każdego roku o krok przybliża się do swojego pierwszego triumfu w wyścigu etapowym rangi WorldTouru.

Kiedy Marc Soler zaatakował, do mety cały czas było bardzo daleko, a ja musząc obserwować wielu innych rywali najzwyczajniej nie mogłem kontrolować każdej tego typu akcji – to wkalkulowane ryzyko. Później, w decydującej fazie etapu, brakowało mi już sił, by dostatecznie zredukować przewagę. Całkowicie odcięło mi zasilanie, to się zdarza,

– wg. serwisu greenedgecycling.com powiedział Simon.

Soler pojechał naprawdę dobrze, dlatego składam mu gratulacje. Jest bardzo dobrym zawodnikiem, z czego wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę od dawna.

Wczoraj wygrałem etap i jestem coraz bliżej odniesienia zwycięstwa w klasyfikacji generalnej. Zeszłoroczną edycję Tour de Romandie przegrałem podczas ostatniego etapu jazdy indywidualnej na czas, tracąc 20 czy 30 sekund. Tym razem straciłem tylko 4. Przybliżam się do tego celu i mam nadzieję, że ciężko pracując i robiąc stałe postępy kiedyś to ja zajmę pierwsze miejsce. Dzisiaj jednak triumfował znakomity zawodnik.

Na wirtualnym podium klasyfikacji generalnej niedzielnym etap rozpoczęli bracia Izagirre i wydawało się, że to baskijscy kolarze znajdowali się w optymalnej sytuacji do zaatakowania Simona Yatesa. Któż mógł się spodziewać, że na ostatnim zjeździe liderzy ekipy Bahrain-Merida sami wyeliminują się z walki o tytuł?

To miejsce na najniższym stopniu podium ma dla nas słodko-gorzki smak. Po zostawieniu Yates’a za plecami mieliśmy idealną okazję, by wywalczyć zwycięstwo w wyścigu, jednak nie udało nam się tego dokonać,

– wg. strony teambahrainmerida.com powiedział Gorka.

W lepszym nastroju rywalizację ukończył natomiast David De La Cruz, po raz drugi z rzędu triumfując na zamykającym wyścig Paryż-Nicea etapie.

Bardzo się cieszę, że udało mi się wygrać po raz drugi z rzędu. Wygranie jednego etapu na tym wyścigu jest dużym wyzwaniem, dlatego dokonanie tego rok po roku ma dla mniej wyjątkowy smak,

– w wywiadzie udzielonym serwisowi teamsky.com powiedział Hiszpan.