ASO/Alex Broadway

Ostatni etap tegorocznej edycji wyścigu Paryż-Nicea miał być kamieniem milowym w karierze Simona Yates’a, jednak to Hiszpanie kolejny raz przejęli kontrolę nad wydarzeniami na krętych szosach Lazurowego Wybrzeża, a nieco niespodziewanym triumfatorem został młody Marc Soler.

W minionym sezonie kolarz Movistaru brał udział w bliźniaczo podobnej akcji u boku samego Alberto Contadora, jednak w przeciwieństwie do utytułowanego Hiszpana, to jego niedzielny atak zakończył się powodzeniem. Nie dziwi zatem, że 24-latek z Katalonii długo po zakończeniu rywalizacji nie mógł uwierzyć w to, czego dokonał.

Ciągle nie mogę w to uwierzyć. Drużyna pracowała na mnie przez cały tydzień i na szczęście byłem w stanie im się odpłacić w tak wspaniały sposób. Nie spodziewałem się tego triumfu, szczególnie w obliczu strat, które poniosłem w sobotę. Niemniej, udało nam się oczyścić głowy i ułożyć dobrą strategię wraz z naszymi dyrektorami sportowymi, którą był atak z dystansu. Sądziliśmy, że podobnie jak przed rokiem odjedzie liczna grupa, jednak tym razem tak się nie stało. Fraile był już z przodu, kiedy zdecydowałem się zaatakować na trzecim od końca podjeździe – a zatem w miejscu, gdzie od początku planowałem zostawić za plecami główną grupę. Dołączyli do mnie De La Cruz i Ion [Izagirre], zyskaliśmy przewagę i daliśmy z siebie wszystko aż do linii mety,

– powiedział serwisowi movistarteam.com Soler.

Nigdy wcześniej nie triumfowałem w imprezie rangi WorldTour, więc dziś spełniło się jedno z moich wielkich marzeń. Dołączenie do tak utytułowanych nazwisk znajdujących się na liście zwycięzców tego prestiżowego wyścigu jest wspaniałe. Musimy jednak dalej krok po kroku realizować nasze założenia – nie jest tak, że po odniesieniu sukcesu tego typu można nagle wszystko zmienić, trzeba zachować spokój i czekać, aż przyjdą kolejne.

W tej chwili najważniejszy jest dalszy progres i przykładanie się do wykonywanej pracy. Każdego roku czuję się odrobinę silniejszy. Przyzwyczaiłem się już do wyścigowego tempa zawodowego peletonu, dlatego teraz koncentruję się na ciężkiej pracy celem kontynuowania mojego rozwoju.

Mimo skali odniesionego przez utalentowanego 24-latka sukcesu, przynajmniej w krótszej perspektywie nie zmieni się jego rola na nadchodzące wyścigi etapowe.

Moim kolejnym występem będzie rozgrywana w moich rodzinnych stronach Volta a Catalunya, podczas której będę wspierał Alejandro [Valverde] i Nairo [Quintanę],

– zakończył.