Vuelta Ciclista a Andalucia

Najpiękniejsza sobota w sezonie? Gdyby nie przełożenie “La Primavery” na ten dzień tygodnia, bylibyśmy gotowi tak określić 10 dzień marca 2018 roku. Dwa królewskie etapy dwóch wielkich wyścigów etapowych z pewnością mogły się bardzo podobać. Co nas dzisiaj miło zaskoczyło, a co nieco zasmuciło?

Plusy:
Wojna pretendentów
Od kilku lat, wyścig Paryż – Nicea jest nieco słabiej obsadzony od równolegle rozgrywanego Tirreno – Adriatico. Nie zmienia to jednak faktu, że rywalizacja jest równie ciekawa, o ile nie ciekawsza. Przykładem tego jest dzisiejszy, królewski etap. Na finałowym podjeździe doszło do prawdziwej wojny zawodników, którzy dopiero pretendują do ścisłej, światowej czołówki. Konrad, Grossschartner, Wellens, Teuns, Soler czy Oomen są bowiem zawodnikami, którzy, przynajmniej jeśli chodzi o walkę w wysokich górach, dopiero dochodzą do poziomu największych, a dziś zgotowali kibicom piękny spektakl. Bardzo przyjemnie się to oglądało.

Polish power
Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie wspomnieli o świetnej jeździe Polaków. Zarówno Rafał Majka, jak i Michał Kwiatkowski zasługują dziś na ogromne brawa. Co więcej, Kwiato ma wciąż bardzo realne szanse na zwycięstwo w całym Tirreno – Adriatico. W końcu jutrzejszy etap jest wręcz idealnie dla niego skrojony, a finałowa czasówka w jego wykonaniu także może być lepsza od lidera Damiano Caruso. Już nie możemy się doczekać!

Powrót Belgów?
Od pewnego czasu, Belgowie w pewnym sensie cierpią na brak zawodników specjalizujących się w wyścigach wieloetapowych. Dziś wydaje się, że ta sytuacja może się nieco zmienić. Wspomnieliśmy już o Wellensie, więc teraz przyszedł czas na Benoota i Hermansa. Dwójka ta ze znakomitej strony pokazała się dziś na królewskim etapie Tirreno – Adriatico, zaskakując kibiców (szczególnie mowa o Hermansie, który nie miał zbyt dobrego początku sezonu. Wielkiego występu Benoota w pewnym sensie się spodziewaliśmy). Nadchodzi swoisty renesans?

Minusy:
Dostojny pojedynek gwiazd
W takich momentach jak ten zastanawia nas, czemu tacy kolarze jak Romain Bardet czy Rigoberto Uran nie próbowali powalczyć o zmniejszenie strat do czołówki klasyfikacji generalnej. Co prawda dzięki temu szanse Michała Kwiatkowskiego znacznie wzrosły, lecz mimo to wolelibyśmy oglądać dużo bardziej zażartą walkę największych gwiazd światowego kolarstwa.

Porażka Astany
O ile po wczorajszym etapie można było spodziewać się problemów Miguela Angela Lopeza, o tyle dzisiejsza słabość Luisa Leona Sancheza była prawdziwym łamaczem serc. Choć długo wydawało się, że kazachska ekipa ma wszystko pod kontrolą w obu wyścigach, skończyło się jedynie na próbach i kiepskich wynikach. Szkoda.