Fot. Team Sky

Włoska ziemia kolejny raz okazała się nieprzychylna Geraintowi Thomasowi, a spośród potencjalnych liderów Team Sky to Michał Kwiatkowski po rozegraniu królewskiego etapu Tirreno-Adriatico znajduje się w najlepszej pozycji, by walczyć o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej imprezy.

Podobnie jak w poprzednich dniach, również podczas rozgrywania królewskiego etapu Wyścigu Dwóch Mórz Polak pełnił rolę kluczowego pomocnika Thomasa. Kiedy jednak Walijczyka kolejny raz dopadł konsekwentnie prześladujący go pech, Kwiatkowski pomimo wcześniejszej utraty energii był w stanie utrzymać się w grupie najsilniejszych wspinaczy imprezy i ukończyć najtrudniejszy górski odcinek ramię w ramię z Romainem Bardet (Ag2r-La Mondiale), Wilco Keldermanem (Team Sunweb), Adamem Yatesem (Mitchelton-Scott) czy Rigoberto Uranem (EF Education First).

Zgodnie z oczekiwaniami, 27-latek był zadowolony ze swojej dyspozycji i podkreślał, że jest gotowy na czekające go w nadchodzących dniach wyzwania.

Jestem zadowolony z mojej formy, jednak G [Gerainta Thomasa] spotkał duży pech, a ja musiałem utrzymać się w grupie ze względu na zajmowane przeze mnie wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej. Wiedziałem, że Chris [Froome] został z tyłu i mógł udzielić mu pomocy,

– Kwiatkowski powiedział TeamSky.com.

To był bardzo dobry występ całej drużyny, szczególnie Salvy [Salvatore Puccio] i Jonathana [Castroviejo], a etap był trudny do kontrolowania.

Pokonaliśmy 250 kilometrów na rowerze, zużyliśmy mnóstwo energii i etap nie ułożył się zgodnie z naszym planem, jednak jesteśmy gotowi na to, co nadejdzie,

– optymistycznie zakończył.

We wcześniej opublikowanym tweecie Polak wyjawił natomiast, dlaczego jego nazwiska początkowo zabrakło na liście wyników etapu.