Veranda's Willems Crelan / SNIPER Team

Znakomity występ Belga, Wouta Van Aerta w sobotnim Strade Bianche nie umknął uwadze szefów ekip World Touru. Media w ojczyźnie trzykrotnego mistrza świata w kolarstwie przełajowym donoszą, że stał się on jednym z najbardziej pożądanych zawodników.

Start Van Aerta w Strade, możliwy dzięki dzikiej karcie, jaką na ten wyścig otrzymała jego ekipa (Verandas Willems-Crelan), był szeroko komentowany przez ekspertów. Wielu zastanawiało się, czy specjalista od przełajów, który w odbywającym się wcześniej Omloop Het Nieuwsblad nie rzucił na kolana (zajął 32. miejsce), będzie w stanie nawiązać walkę o miejsce w czołówce. Rzeczywistość przeszła oczekiwania nawet największych entuzjastów jego talentu.

Van Aert mordercze zmagania ukończył na trzeciej pozycji, przegrywając jedynie z rodakiem, Tiesijem Benoot (Lotto Soudal) oraz Francuzem, Romainem Bardetem (AG2R La Mondiale). Rywalizacja była dla niego tak wyczerpująca, że tuż za linią mety zasłabł. Kapitalny wynik sprawił jednak, że nabrał ochoty na kolejne wyzwania.

“Het Nieuwsblad” informuje, że świetnym występem na Białych Drogach Van Aert skupił na sobie uwagę zespołów World Touru. Cytuje przy tym wypowiedź reprezentującego kolarza  Jefa Van den Boscha.

To dla nas coś kompletnie nowego. Pojawiają się konkretne sygnały, zwłaszcza od ekip spoza Belgii

– mówił.

Serwis cyclingpro zauważa, że Van Aert nie jest zadowolony z warunków, jakie oferuje mu aktualny pracodawca i chętnie zmieniłby otoczenie. Kontrakt Belga jest jednak ważny do końca sezonu 2019.