Fot. Marcel Kittel

Początek sezonu nie jest specjalnie udany dla Marcela Kittela. Kolarz Katusha – Alpecin, w pierwszych tygodniach po zmianie barw, nie był w stanie nawiązać do swoich najlepszych momentów, przez co nie odniósł jeszcze żadnego zwycięstwa.

Ostatni rok był dla niemieckiego sprintera jednym z najlepszych w karierze. Wydawało się więc, że zmiana barw klubowych nie będzie miała specjalnego wpływu na jego dyspozycję. Jak się jednak okazało, dogrywanie się z nowym pociągiem zajęło Kittelowi więcej niż wszyscy się spodziewali. Mimo to Niemiec jest pewien, że pierwsze triumfy czekają tuż za rogiem.

Wiadomo, każdy sprinter chce jak najwięcej wygrywać. Triumf jest mi teraz bardzo potrzebny, a sytuacje, w których byłem tak blisko niego wcale mi nie pomagają. Mam jednak świadomość, że jestem w stanie to zmienić. Zawsze daje z siebie 100%, a jako cały zespół staramy się przenosić pozytywną energię na kolejne etapy. Jestem pewny, że zwycięstwo nadchodzi

– powiedział Kittel w rozmowie z cyclingnews.

Jednocześnie sprinter ekipy Katusha – Alpecin przyznaje, że problemy z odnoszeniem sukcesów leżą także po jego stronie. W pierwszych wyścigach sezonu nie czuł się bowiem najlepiej.

W Abu Dhabi byliśmy już blisko, lecz muszę też przyznać, że w pierwszych dwóch dniach nie czułem się na siłach by walczyć o zwycięstwo. Kiedy jednak spojrzę na progres, widzę, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Dodatkowo, jako zespół budujemy całą strukturę, do czego potrzebujemy trochę czasu. Wierzę, że lada moment będzie znakomicie

– dodał Niemiec.

Kolejną okazją dla Kittela do pokazania się z dobrej strony będzie drugi etap Tirreno – Adriatico, odpowiadający sprinterom.