Quick - Step Floors

Trzeci etap Paryż – Nicea był tak dobry, że aż postanowiliśmy go ocenić, choć mieliśmy taki plan dopiero po etapach górskich bądź pagórkowatych. Czas na plusy i minusy!

Plusy:
Powrót legendy
Ależ miło ogląda się Luisa Leona Sancheza w takiej formie. Mówiliśmy już o tym w naszych podsumowaniach, pisaliśmy w tekstach autorskich i dzieliliśmy się spostrzeżeniami w mediach społecznościowych. Bez wątpienia LuLu wraca do najlepszych czasów, kiedy to m.in. wygrywał wyścig ku słońcu. Jutrzejsza czasówka także może zagrać na jego korzyść, a z około minutową przewagą nad najgroźniejszymi rywalami, Hiszpan będzie miał już szansę dowieźć prowadzenie do mety.

Ambicja ponad taktykę
Choć ostatecznie akcja Juliana Alaphilippe’a nie przyniosła żadnego rezultatu, za samą próbę należy go pochwalić. To właśnie on, razem z ekipą Quick-Step Floors na dobre rozpoczął zabawę, mocno szarpiąc peleton. Niewykluczone, że w jego interesie będzie urozmaicenie rywalizacji na trudniejszych odcinkach w najbliższych dniach.

Pomyłka kibiców
Zgodnie z tym, co podczas telewizyjnej transmisji mówili znani polscy komentatorzy, po prezentacji wyścigu wszyscy kibice uznali, że 3 pierwsze etapy padną łupem sprintera. Jak wszyscy się mylili! Nie da się ukryć, że organizatorzy przygotowali zawodnikom bardzo ciekawą przeprawę, która jak najbardziej może się podobać. Właśnie takie kolarstwo chcemy oglądać!

Minusy:
Szybka bomba
Kiedy tylko dowiedzieliśmy się, że w ucieczce dnia jedzie Przemysław Kasperkiewicz, cieszyliśmy się, że zobaczymy go na czele całego wyścigu w telewizji. Niestety Polak szybko został złapany przez peleton, przez co nie mieliśmy przyjemności oglądać jego jazdy. Oczywiście nie mamy mu tego za złe, a po prostu nam potwornie szkoda. Może jeszcze się uda…