fot. Paryż - Nicea

Pierwszy etap Paryż – Nicea przyniósł już kilka ciekawych rozstrzygnięć. Niezwykle interesująca była przede wszystkim sama końcówka, w której najlepszy okazał się Arnaud Demare. Sprinter Groupama – FDJ przyznaje, że do końca nie był pewny triumfu.

Odcinek otwierający rywalizację w “wyścigu ku słońcu” był bardziej interesujący niż wszyscy mogli się spodziewać. Rolę z pewnością odegrała pogoda i silny wiatr, który pozwolił wszystkim ekipom mocno się rozkręcić. Co ważne, równie ciekawy był też sam finisz, w którym Arnaud Demare o błysk szprychy pokonał Gorkę Izagirre.

To był mój pierwszy foto-finisz w karierze, dlatego też po informacji o zwycięstwie naprawdę się cieszyłem. Byłem pewny, że przegrałem. Kiedy w końcówce rzuciłem rowerem, byłem więcej niż zdesperowany, ale przy takim wysiłku nie zawsze dobrze oceniasz rzeczywistość. Oprócz tego, było to też moje pierwsze zwycięstwo na niewielkim wzniesieniu. Bolało, ale musiałem pokazać się z jak najlepszej strony przed moim fanclubem i rodziną. Wczoraj przeprowadziłem rekonesans samochodem, lecz wówczas podjazd wydawał się trudniejszy, niż był w rzeczywistości. To pozwoliło mi wygrać

– powiedział Demare.

Francuz przez następne kilka dni będzie miał możliwość obrony koszulki lidera. Dopiero na etapie czwartym powinno dojść do przetasowania w klasyfikacji generalnej.